Destroying Divinity „Dark Future”

Wydawca: Brutal Bands Records

Ostatnio dostałem paczkę, w której oprócz płyt death metalowych były również inne płyty death metalowe. Potem drugą i tam było to samo, hehe. Ale nie narzekam bynajmniej, póki pojawiają się tak dobre kapele jak Destroying Divinity.

Album niby jest zatytułowany „Dark Future”, ale ja nie powiedziałbym, że przyszłość Czechów maluje się w ciemnych barwach. Z muzyką, która opiera się na patentach Morbid Angel, Deicide, Pestilence czy Sinister? A także i Monstrosity, czego mogliście się domyśleć po ich szyldzie? W życiu! Zwłaszcza, że Destroying Divinity czuje tą muzykę. Brutalność jest tutaj niezaprzeczalna, ale nie jest ona celem samym w sobie. Muzyka również jest trochę bardziej techniczna, na pewno nie jest to prosty death metal, ale również odnosi się wrażenie, że Destroying Divinity nie zależy na pouciskaniu jak najwięcej riffów i tylu przejść ile tylko się da. Naprawdę zajebiście słucha się „Dark Future”, a na dodatkową pochwałę zasługuje growl – głęboki, lecz czytelny, w stylu Mike’a z Sinister – właśnie takie wokale kurwa uwielbiam! A riffy! Albo chłopaki rżną starym Sinister aż miło („Cult”) albo wałkują nas w stylu Morbid Angel („Face to Face to Destiny”). Ogólenie słychać, że mają szerokie inspiracje, lecz wszystkie są zamknięte w dwóch słowach: death metal. Trzecia płyta w dorobku czeskich morderców jest albumem bardzo klasycznym, ale zarazem niespotykanie obecnie świeżym jak na death metalowe standardy, bo po prostu nie nudzi. A to sporo.

Destroying Divinity zrobiło mi niezłą niespodziankę, bo spodziewałem się bezpłciowego deciora, a dostałem przegląd zespołów najlepszych w tym gatunku, odegranych z oddaniem. Brawo!

Ocena: 8,5/10

Recenzja w języku angielskim dostępna na stronie Old Death Metal Webzine.

Tracklist:

1. To Live in Gloom of the Beyond
2. At War with Two Worlds
3. Birth of Faceless Killer
4. Putrid Stench of Past
5. Undead in the Darkness
6. Cult
7. Prophecy
8. Name Written with Blood
9. Face to Face to Destiny
Autor

10484 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *