Demonomancy „Poisoned Atonement”

 

Wydawca: Invictus Productions

Najnowszy album Demonomancy pochłonął mnie do reszty. Zamknąłem się w pokoju i przez długie tygodnie non stop katowałem tę płytę.

„Poisoned Atonement jest odpowiednim wyważonym strzałem, po którym trudno się pozbierać. Włosi mają swój własny unikalny przepis na porządny war metal. Krążek otwiera biblijne objawienie zapowiadające, że wszyscy, którzy to czytają, prawdopodobnie będą moczyć swoje stopy w morzu siarki i lawy plus na dokładkę zostaną tam wrzuceni mordercy, gwałciciele i inne wesołe postaci. A potem proszę Państwa, pojawia się prawdziwa chłosta ból i rozpacz. Gitary, z których wylewają się solówki niczym seria z karabinu, która dziurawi ciało i przygniata do ziemi. Każdy riff jest odpowiednio przemyślany i kieruje tempem, w jakim ma podążać dany utwór. Perkusja wybija blasty, które są niczym jak trąby zagłady zrywające papcie z nóg. Złowrogi wokal połączony z nawiedzonymi krzykami, które wywołują apokaliptyczny klimat a wszystko to hołdujące południowoamerykańskiej szkole grania! Śmierć, wojna, rozpacz i zniszczenie tyle emocji dawno nie usłyszałem na żadnym albumie.

Tego się nie da opisać, to trzeba sobie samemu odpalić w domowym zaciszu i rozkoszować się tym dziełem! Prawdziwy kombajn do zbierania trupów po wioskach. Włosi nagrali swoje opus magnum, a poprzeczka oczekiwań zawędrowała bardzo wysoko. Więcej takich albumów proszę!


Ocena: 9/10

1. Intro – Revelation 21.8

2. Fiery Herald Unbound (The Victorious Predator)

3. Archaic Remnants of the Numinous

4. The Day of the Lord

5. Poisoned Atonement (Purged in Molten Gold)

6. The Last Hymn to Eschaton

7. Fathomless Region of Total Eclipse

8. Nefarious Spawn of Methodical Chaos

Autor

78 tekstów dla Chaos Vault

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *