Demolisher „Enter the Suffering”

Ostatnimi czasy w jakiejś dyskusji padło stwierdzenie, że Finowie to w większości grają melodyjne badziewia. Oczywiście jest to połowiczna prawda, bo po prostu te badziewia są najsilniej promowane, co nie znaczy, że Finowie niczego innego nie łupią. Do klasycznych przykładów, jak Beherit, Impaled Nazarane, że wymienię tylko te najbardziej znane dołożyć mogę z czystym sumieniem recenzowane właśnie Demolisher.

Co też takiego grają sobie Finowie, gdy nie siedzą akurat w saunie, tudzież nie myślą jak popełnić samobójstwo, by statystyki się zgadzały i ich kraj nadal dumnie stał na najwyższym stopniu podium? Ano grają sobie thrash/death metal na całkiem niezłym poziomie. Na opisywanej tu epce znajdują się trzy kawałki, będące mixem death metalu rodem z Florydy i elementów hard core’a. Nie powoduje to jednak, że Demolisher wpisują się w wysyp metalcorowych shitów, gdyż są oni o wiele bardziej bezkompromisowi. Nie ma tu żadnego melodyjnego pitolenia, gejowskiego zawodzenia czystym głosikiem w stylu podbalkonowych serenad, tylko mocne uderzenie.

Pierwszy kawałek rozpoczyna się killerskim riffem, który spokojnie mógłby się znaleźć na „Domination” Morbid Angel – walcowate gitary jadą po słuchaczu, perkusista napiernicza w centralkę aż miło, a wokalista zaflegmionym growlem ryczy kolejne linijki tekstu. A propos perkusisty – Kasariego, co poniektórzy mogą go znać z innego fińskiego zespołu, to jest Amorphis, gdzie swojego czasu stukał w zestaw. Ale wróćmy do „Enter The Suffering”. Lubię słuchać takiej muzyki, jaką grają finiaszki (ale neologizm wymyśliłem, hehe). Nie jest to szczyt oryginalności, ale jest brutalnie, z głową i na dobrym poziomie. Na szczęście więcej tu deathu niźli hard core’a. Jest mocno, są kąśliwe riffy, szybka perkusja, wściekły wokal. To w manierze wokalisty najlepiej słychać te wpływy core’a, bo mimo, że mamy tu growl, to przeważa agresywne wykrzykiwanie tekstów przez gardłowego, dobrze wpisujące się przy tym w rytmikę muzyki, nie ma więc sytuacji, że wokalista sobie, a zespół sobie. Demolisher swoje utwory skomponował w przemyślany sposób i pewno dzięki temu mają one taki fajny drive, charakterystyczny dla szkoły h/c, ale i spokojnie dla płyt takich tuzów jak Cannibal Corpse chociażby. Średnie tempa jadą po słuchaczu jak czołg, szybkie walą go po łbie bez opamiętania, a wszystko składa się w harmonijną całość. W muzyce nie ma prawie zwolnień, ale po co one, skoro wszystko pędzi do przodu w wyborny sposób. Czasem pojawią się gitarowe solosy, całkiem niezłe zresztą. „Enter The Suffering” jest też dobrze wyprodukowane, brzmi przejrzyście, a przy tym dość brutalnie. Sposób nagrania umożliwia usłysznie wszystkich instrumentalistów i ocenienia ich warsztatu i tego co spłodzili w studio. A ocena jest, w moim przekonaniu, pozytywna.

„Enter The Suffering” to tylko trzy utworowa epka, ale to wystarczy, by zapoznać się z propozycją fińskiego kwintetu. Ja myślę, że przy odrobinie szczęścia jeszcze o nich usłyszymy, bo ich muzyka jest okej i może się podobać. Aha, Finowie są na tyle mili i troszczą się o promocję, że epka Demolisher jest dostępna ni ich stronie internetowej, więc zachęcam…

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. Say Goodbye… To Your Beautiful Life
2. Enter the Suffering
3. Dark Circle


Autor

12005 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *