Dekapited „Sin Misericordia”

Wydawca: Defense Records

Sprawy mają się tak, że Dekapited do tej pory znany mi był jedynie z nazwy. A chłopaki chwilę sobie już działają w tym podziemiu. Z odsieczą przyszło Defense Records, które wznowiło ich ostatnią, zeszłoroczną EPkę.

„Sin Misericordia” to sześć dzikich, thrash metalowych utworów. Już na pierwszy rzut ucha słychać, że panowie pochodzą z Ameryki Południowej (a konkretnie z Chile), bo ta agresja i barbarzyństwo są cholernie charakterystyczne. Pierwszymi zespołami, jakie przychodzi mi na myśl w ich kontekście są Mutilator oraz Vulcano. Ta sama nieokiełznana energia. Diabelskie ejakulacje, jakie przychodzą z każdym z tych utworów to naprawdę balsam na moją duszyczkę. Zero oryginalności, ale moc bucha z głośników jak z pieca. I brzmi to tak bezczelnie i buńczucznie – żadne tam owijanie w bawełnę, po prostu strzał w ryj. I powiem tak – gdyby na tym poprzestać, to zasłuchiwałbym się w tym wydawnictwie. Ale niestety, jako bonus dorzucono sześć kawałków z koncertu, na którym Dekapited otwierali gig Slayer. No fajnie, dla nich to na pewno wspaniałe wspomnienia, ale zapis pozostawia wiele do życzenia. Jak nagrywane na jamnika stojącego gdzieś w rogu sali. Ja wiem i rozumiem, oldschool ma swoje prawa, ale jednak fajnie coś słyszeć poza szmerzeniem i dudnieniem. A może po prostu się starzeję? No dobra, może nie jest aż tak tragicznie jak człowiek się wsłucha, ale tak czy siak po prostu nie zamieszczałbym tych kawałków i już.

Z drugiej strony zawsze można zrobić po szóstym utworze „stop” i włączyć EPkę Dekapited raz jeszcze. Przyznam się, że tak właśnie robię.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Intro
2. Aniquilación total
3. Mundo decadente
4. Sin misericordia
5. Condenado a morir
6. Outro
Autor

9896 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *