Deiphago „Filipino Antichrist”

Wydawca: Hells Headbangers Records

O Deiphago słyszałem same dobre opinie, ciekawy więc byłem, czy były to jedynie mrzonki czy coś jednak było na rzeczy. No i w końcu dane było mi się przekonać za sprawą nowego longpleja Diabłów z Kostaryki.

Tak w zasadzie to Deiphago pochodzi z Filipin, no ale panowie wyemigrowali jakiś czas temu, dzięki czemu Kostaryce przybyło 666 ton diabelstwa. „Filipino Antichristo” to ich drugi atak na narządy słuchu, przeprowadzony z maksymalnym wspomaganiem piekielnych płomieni i artyleryjskiego ostrzału. Deiphago prowadzi depopulację za pomocą black metalu zbliżonego do Blasphemy, Conqueror czy Black Witchery lub wczesnego Sarcófago, którego cover zresztą można znaleźć na krążku tych szaleńców. Z jednej strony jest to totalnie prymitywna rzeź, ale z drugiej strony – kurewsko skuteczna. Mnogość sprzężeń, niezbyt czytelne brzmienie (choć doskonale pasujące do wykonywanej przez trio muzyki) i cholernie szybkie tempa skutkują wrażeniem, że „Filipino Antichristo” jest jak puszka Pandory, po otworzeniu której wszystkie zarazy i plagi wychodzą na światło dzienne. Na pewno dźwięki z tego krążka nie przypasują wszystkim, bo tak olbrzymia dawka chaosu definitywnie nie spełni oczekiwań wszystkich zjadaczy metalowego chleba. Jeśli ktoś bowiem oczekuje melodii, porządku czy logiki – będzie zawiedziony. Chaos jaki tworzą Filipińczycy przeznaczony jest dla najbardziej zwichniętych metalowych umysłów. To jest naprawdę ekstremalne.

Filipino Antichristo” emanuje potężną dawką jadu i okrucieństwa przebranego w metalowy hałas na wysokim poziomie. Jeśli myślicie, że dacie radę zmierzyć się z tą bestią, sięgnijcie po najnowszą propozycję Deiphago.

Ocena: 8,75/10

Tracklist:

1. Intro: Annihilation
2. Christ Eater
3. Articles of Death
4. Storming Chaos
5. Command Destruct
6. Subliminal Satan
7. Satanic Metal
8. Hate (Sarcófago cover)
9. Satan, Semen and Blood
10. Filipino Antichrist
11. Outro

Autor

11473 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *