Degial Savage MutinyWydawca: Sepulchral Voice Records

No i z nowym albumem powrócił jeden z lepszych zespołów death metalowych obecnie – przynajmniej moim zdaniem. Czekałem na ten krążek z drżeniem serca, czy powtórzą sukces poprzedniczki, „Death’s Striking Wings…”. I wiecie co?

Jak dla mnie powtórzyli bo jest „Savage Mutiny” ma w sobie tyle samo szaleństwa, jak nie więcej, co właśnie poprzedni album. Aha – mówię o Degial, szwedzkim ansamblu, który trzy lata temu podbił me serce. Jeśli ktoś pamięta lub zna – panowie bardzo silnie inspirują się debiutem Morbid Angel, ale na najnowszym krążku słyszalne są i inne, równie doskonałe wpływy. Przykładowo otwierający całość „Doomgape” zalatuje mi agresywniejszą wersją Dissection – zarówno pod kątem brzmienia, jak i melodyki. Niemniej jednak to ekipa z Florydy najsilniej wpływa w dalszym ciągu na Degial (posłuchajcie „Pallor” – będziecie wiedzieli o czym mówię), mimo że wyraźnie czuć, że podopieczni Sepulchral Voice Records ciążą ku zasadzeniu własnego pierwiastka w każdym z tych utworów. I świetnie rzutuje to na wartość artystyczną krążka – nie ustępuje on bowiem poprzedniej płycie ani o krok. Ładunek opętania w tym death metalowym tyglu osiąga zajebiście wysoki poziom – jest niemal namacalny, fizyczny. W pogardzie mają trendy, dobre brzmienie czy ogólnie pojętą nowoczesność. Gdy słucham „Revenants”, odnoszę wrażenie, iż dla nich czas zatrzymał się w okolicy 1993 roku i pragną wyeksplorować ten okres do cna. I zaprawdę powiadam Wam – wychodzi im to znakomicie.

Savage Mutiny” w zasadzie powinno znaleźć się na liście zakupów wszystkich tych, którzy twierdzą, że nie mogą żyć bez podziemnego death metalu. Ten krążek jest Wam bardzo potrzebny!

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Doomgape
2. Savage Mutiny
3. Uncoiling Chaos
4. Deathsiege
5. Pallor
6. Revenants
7. Sanguine Thirst
8. Transgression