Decrepit Birth „Polarity”

Wydawca: Nuclear Blast Records

Dawno już się tak nie naciąłem, muszę się Wam od razu przyznać. Słyszałem już nazwę tego zespołu, ponoć grają brutalny death metal, pomyślałem – fajnie, się posłucha rzeźni i będzie git. A tu dupa. I to czarna.

Decrepit Birth uraczyło nas swoim trzecim krążkiem, zatytułowanym „Polarity”. Zaczyna się dziwnie, melodyjnie, ale pomyślałem, że chłopaki mają takie poczucie humoru, a potem jak przypierdolą to się nie pozbieram do wiosny. Więc utwór sobie leci, a ja czekam aż pierdolnie. Leci pierwszy, drugi, trzeci, siódmy leci… i nic. To znaczy goście niby mają blasty czy growle, ale wplatają tak nieprawdopodobnie dużą ilość różnych patentów, zmian tempa, zagrywek i innych dupereli, że całkowicie rozbija to brutalność krążka i najzwyczajniej w świecie męczy. Ja przy pierwszym kawałku myślałem, że to już pół płyty minęło, bo rzadko kiedy mamy taki natłok wszystkiego zamknięty w czterech minutach. Jak już się pojawi jakiś niezły moment mocnego grzańska to Amerykanie już muszą zmienić tempo czy wstawić melodię z dupy rodem. I człowiek się tylko wkurwia. Oczywiście nie można odmówić muzykom świetnego warsztatu, ale „Polarity” dla mnie jest typowym przykładem onanizmu własną muzyką. Jak panowie sobie chcą grać łamańce, niech założą zespół jazzowy, ale niech nie nazywają tego brutalnym death metalem. Jasne, może trzeba się w tą płytę wgryźć i umieć wyłapać jakieś konkretne smaczki, ale albo ja jestem na to za głupi, albo Decrepit Birth przesadziło z tym wszystkim. Tak jakby do jednego dania wjebać wszystko co tylko się dało i znalazło w sklepie spożywczym, a potem dziwić się, że gościom nie smakuje, a przecież mamy tu takie bogactwo smaków. A goście w tym czasie rzygają zgięci w pół nad kiblem.

Decrepit Birth pokazało jak nie należy przesadzać. Bo milion dwieście patentów na albumie plus okładka Dana Seagrave’a nie spowodują, że płyta będzie zajebista. Bo „Polarity” w ogóle nie jest. Męczy, dłuży i ogólnie mi się nie podoba.

Ocena: 4/10

Tracklist:

1. (A Departure of the Sun) Ignite the Tesla Coil
2. Metatron
3. The Resonance
4. Polarity
5. Solar Impulse
6. Mirroring Dimensions
7. A Brief Odyssey in Time
8. The Quickening of Time
9. Sea of Memories
10. Symbiosis
11. Darkness Embrace
Autor

10190 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *