Deconstructing Sequence „Year One”

Deconstructing Sequence Year OneUwaga: recenzja subiektywna.

To tak na wypadek, jeśli zaraz odezwą się głosy w stylu „ej, jak nie lubisz albo się nie znasz to się nie wypowiadaj a najlepiej sam nagraj lepiej!”. Bo dostałem jakiś czas temu Epkę zespołu Deconstructing Sequence, który to miesza ze sobą powiedzmy black metal, death metal, progresję a nawet niektórzy słyszą tu ambient. A teraz powiem co ja słyszę: dostajemy na „Year One” miks plastikowego black/death metalu z dużą ilością klawisza i elektroniki. Gitarowego kombinowania tutaj też co niemiara, ale czy coś z tego wynika? No właśnie nie za bardzo jak na mój gust. To jest taki typ black/death metalu co to przy nim łbem nie pomachacie ani nie porozbijacie ryjów w młynie na koncercie, bo czujecie się w obowiązku patrzeć jak szybko gitarzysta przebiera palcami po gryfie, albo rozglądania się, gdzie jest ten chór, co to go słychać na tej EPce. W jakimś wywiadzie znalazłem wypowiedź Tiberiusa, który odpowiada tu za gitary i bas, iż „nasze utwory to rozsadzające głowę sekwencje riffów i pomysłów”. Coś jest na rzeczy, przy czym – te sekwencje wydają mi się bardzo niespójne, ot po prostu panowie poupychali tyle pomysłów do danego utworu ile się dało. I tak drogie dzieci powstają płyty z progres metalem. Choć słychać tu i wpływy takich kapel jak Septic Flesh czy nawet Mayhem z „Ordo ad Chao”, przy czym zmieszane z taką ilością przypadkowych przejść zmian tempa, gitarowych harców, że aż człowieka mdli. Wiecie – coś na kształt dzieciaka, który jest uzdolniony, ale tak bardzo chce tym wszystkich dookoła epatować, że wypada lub to żałośnie lub to natrętnie lub po prostu wkurwia.

Nie, nie i nie – to nie jest mój rodzaj metalu, dla mnie ta muzyka nie ma nic do zaoferowania, jest sztuczna, napompowana wszystkimi możliwymi dźwiękami które naprawdę po prostu koło siebie są, ale nie tworzą żadnej całości. Całkowicie nie dla mnie.

Ocena: 3/10

PS: Ten materiał nagrano w 2013 roku, ale ja nawet nie pamiętam kiedy i jak do mnie trafił – po prostu znalazłem go na kupce płyt do recenzji.

Tracklist:

1. Departure of the Stellar Fleet Marks the Year One
2. Enmazed in White Heavenly Stronghold of the Cyberangel
3. Rediscovered Beauty of the Internal Evil
Autor

10872 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *