Wydawca: Old Legend Production

O ile się dobrze orientuję, Decline ma w Podziemiu tyluż zwolenników co adwersarzy. Sami zdecydujcie, gdzie mnie zakwalifikować po przeczytaniu poniższego tekstu.

Cold Declaration Of Visceral Disgust” obrabiam już od około miesiąca, próbując rozgryźć ten materiał z różnych stron. Nie to, żeby był jakiś wybitnie złożony i niekonwencjonalny. Przeciwnie, muzyka Decline należy do tej z gatunku „prosto kurwa w ryj, chuju”. Ale czy jest to w moim przypadku skuteczne? Sam nie wiem. Osobiście słyszę tu sporo wpływów Infernal War („Behated” na przykład), trochę Angelcorpse, a również Marduk z okresu Pancernej Dywizji i wcześniejszego. Niestety, zdecydowanie wolę słuchać wspomnianych zespołów niż „Cold Declaration Of Visceral Disgust”. Słyszę na tym materiale agresję, ale jej nie czuję, słyszę nienawiść, ale jej również jakoś nie odczuwam… Dziwne? Może, ale jakoś ten krążek do mnie nie przemawia. Thabel wykwikuje (chwilami jego wokale faktycznie kojarzą mi się z grindowymi prosiakami – może nie stricte grind’owymi, ale jednak prosiakami, kiedy indziej jest już bardziej tradycyjnie) kolejne wersy, jakby to nie wykończył kolejnego już osobnika, ale te słowa lecą sobie jakoś obok mnie. I mimo że ta muzyka ma w sobie potencjał, zdaje się, że mnie on nie przekouje. Kilkukrotnie łapię się na tym, że daję się porwać tym dźwiękom, ale po chwili wszystko mija i zapominam, że Decline właśnie deklaruje odrazę gatunkiem ludzkim. Po prostu przeciętnie to wszystko wypada jak na moje ucho – ani dobrze, ani źle.

Życzę zespołowi jak najlepiej, ale niestety ich propozycja do mnie nie przemawia. Może jestem zbyt mało „anti all”, by podzielać pozytywne zdanie innych recenzentów na temat „Cold Declaration Of Visceral Disgust”?

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Death to All
2. Behated
3. Krwawe Sztandary
4. Violent Dead Breed
5. Inhale The Smoke
6. Qualm
7. Geneza Upadku
8. Rampage
9. Some Kind of Hate
10. Epilog