Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

A-E

Deceiver „Thrashing Heavy Metal”

Wydawca: Pulverised Records

Takie to czasem dziwne, że raz się zespół rozpadnie i słuch po nim zaginie, a raz to odejście przygotowuje długo i na pożegnanie jeszcze jakąś płytkę upichci. Sprawa Deceiver to właśnie ten drugi przykład.

Szwedzi nie istnieli długi, jedynie pięć lat, racząc nas przez ten odcinek czasu całkiem fajnymi albumami, z czego to właśnie recenzowany, trzeci w dyskografii „Thrashing Heavy Metal” jest ową pożegnalną płytą. Kto słyszał kiedykolwiek muzykę Szwedów, ten wie, iż tytuł tego krążka oddaje jej esencję mniej więcej w taki sposób, jak tytuł drugiej płyty Venom. Czyli doskonale. Bo, może Was zaskoczę, ale dźwięki zawarte na „Thrashing Heavy Metal” to klasyczny… thrashing heavy metal, hehe. Osadzony głęboko w latach osiemdziesiątych, niczym członek w waginie Jenny Jamesom. I jeśli ktoś tylko lubi takie granie (swoją drogą, jak takiego grania można nie lubić?), to pewnie ma satysfakcję nie mniejszą niż właściciel rzeczonego członka. Bo w rzeczy samej, jedenaście utworów wypada rzeczywiście interesująco. Oczywiście mamy tu wszystko, czego oldskulowiec mógłby sobie zażyczyć. Riffy tnące jak komary w lecie, melodie, które agresywne, ale jednak wpadające w ucho, zmiany tempa, raz szybsze, raz wolniejsze granie… nic tylko wskoczyć w skórę, o ile już się w niej nie siedzi, chwycić browara w łapę i machać banią… Eeee, jakieś to takie oklepane stwierdzenie mi wyszło. Spodziewaliście się czegoś więcej po mojej recenzji. Ja, szczerze mówiąc, spodziewałem się trochę więcej po Deceiver. Chociaż nie wiem dlaczego. Niby wszystko tu jest, a takie kawałki jak choćby tytułowy czy „Graveyard Lover” to naprawdę świetne songi, ale jednak mam jakiś taki niedosyt. Cholera, rozdartym niczym brzoza (czy inne drzewo) w powieści Żeromskiego. Oczywiście dylemat „kupa czy nie kupa” nie wchodzi tu w grę. Po prostu cały czas czegoś mi tu brak.

Niby brak, ale może to ja mam dziś gorszy dzień? Chyba tak, bo „Thrashing Heavy Metal” to porządny oldskulowy krążek. A na nagrobku napiszę im tak: „Żyli szybko, umarli młodo i zostawili po sobie pięknego trupa”.

Ocena:4,5/6

Tracklist:

1. The Tail’s Of Whom In Shadows Fall
2. Ghost Of Souls & Inner Hate
3. Graveyard Lover
4. Coma Of Death Toxication
5. Machinery Of God
6. Blood Of The Soul
7. Dead To The World
8. The Dungeon
9. Legacy
10. Thrashing Heavy Metal


Oracle
Autor

13445 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chaosbook

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

P-W

Wydawca: Ván Records Tak: jestem wielkim fanem tego zespołu. Tak: łykam wszystko, co wydadzą. Tak: bezkrytycznie podchodzę do ich twórczości, ale to dlatego, że...

P-W

Wydawca: Emanzipation Productions A to dobra wiadomość dla maniaków starej dobrej szkoły thrash/death metalu z Florydy – z nowym albumem powraca Solstice. Ostatni pełnowymiarowy...

F-J

Wydawca: Defense Records / Mythrone Promotion O, w końcu jakaś fajna thrash metalowa kapela, do tego z serca Sycylii. Od dawna miałem ochotę posłuchać...

A-E

Wydawca: Nordvis Productions Bhleg poznałem dzięki poleceniu płyty „Ödhin” i to właśnie to najnowsze wydawnictwo było moją pierwszą stycznością z twórczością Szwedów. Już pierwszy...

Copyright © 2004 - 2020 Chaos Vault