Debauch „The Seeping Wound”

Ten gość ma dryg do tworzenia świetnej muzy. Przekonałem się o tym przy okazji The Wakedead Gathering, teraz potwierdzam swoje stanowisko przy okazji Debauch.

Znów chcąc nie chcąc porównuję do siebie obie kapele. Ale różnice są słyszalne nawet dla recenzenta z jednym uchem. Na „The Sweeping Wounds” znajdziemy genialny konglomerat potężnego doom metalu z prostym death metalem, obleczonym w ponure, ale przy tym zajebiście ciężkie i chropowate brzmienie. Sam nie wiem dlaczego, ale sound gitar i basu kojarzy mi się z Mortician. Sama muzyka jednak to już inna bajka. Zasadniczo jest to kurewsko rytmiczne granie, gdy Debauch porusza się w obrębie szwedzkiego death metalu (choć na przykład kilka fragmentów faktycznie pasuje do kapeli Willa Rahmera, jak chociażby „Libertine”), gdy zaś zmieniają tory na doom metal to każdy pojedynczy dźwięk wgniata Was w ścianę dźwiękami, których nie powstydził by się z jednej strony Cathedral, a z drugiej Saturnalia Temple. Brzmi niespójnie? Skądże znowu! Niespełna dwadzieścia minut tej demówki jest naprawdę łatwo wchodzących w death/doom metalowe ucho i jak najbardziej warte wysłuchania.

Debauch to bardzo miłe granie, zachęcam więc Was do kontaktu z Drew, może jeszcze gdzieś mu się wala ta demówka w zakurzonej piwnicy… No dobra, przesadzam z tą piwnicą, „The Sweeping Wounds” ukazało się w lipcu i od tego czasu przewałkowałem je wiele, wiele razy. Moc!

Ocena: 8,5/10

Po angielsku i na stronie Old Death Metal Webzine brzmi to tak.

Tracklist:

1. The Seeping Wound
2. Sadistically Abused
3. Libertine
4. Altar of Filth
Autor

10093 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *