Wydawca: Deformeathing Productions

Nie słyszeliście jeszcze o Deathreat? Nie szkodzi, zaprawdę powiadam Wam, że jeszcze usłyszycie. Krwawienie z uszu będzie wtedy zapewnione.

Rzeczony Deathreat pochodzi z Miasta Królów i jest kapelą młodą i gniewną. Albo nie. Młodą i wkurwioną. To jest jak strzał na pysk butelką po piwie w ciemnej uliczce. Nie jesteście na to kurwa gotowi – idziecie sobie jak gdyby nigdy nic z pracy i nagle budzicie się w kałuży, z krwawiącym nosem. A wszystko przez totalny miks grindcore’a, death’n’rolla, grassu i cross overa. Dziewięć strzałów na tej EPce to w większości bardzo szybkie napierdalanie, zwolnienie które przykuje Waszą uwagę z kolei będzie miało miejsce w „Whilst Alive” – i tu jakbyście brodzili w błocie po pas, a w pachwiny kąsałyby Was solówki, które szybko polecą w górę i wwiercą się w korę pod koniec utworu. A następny to już na powrót srogi napierdol przypominający niespodziewane zwarcie kibiców. „Zero Trust” to cholernie homogeniczna i zbita Epka, pomimo sporej ilości wpływów brzmi bardzo spójnie, bardzo agresywnie. I nie nudzi (z drugiej strony, jeśli byłbym znudzony kwadransem muzyki to coś by było z Krakowianami nie tak…).

Okej, nie ma się tu co rozwodzić – szybka akcja, jeszcze szybsza reakcja. Czekam na więcej, bo debiut jest bardzo udany.

Ocena: 8/10

Tracklist:

01. PC Punx Fuck Off

02. Aid Unlooked For

03. The Ballad of Carnivore

04. I Am Burning

05. Whilst ALive

06. Gone For Mood

07. No Ambitions

08. Waiting for the Turning Point

09. Zero Trust