Deathhammer “Evil Power”

Deathhammer Evil PowerWydawca: Hell’s Headbangers Records

Deathhammer to jeden z tych zespołów z Norwegii, którzy w przewspaniały sposób łączą speed/thrash metalowe pierdolnięcie z black metalowym brudem. I tak już od ładnych paru lat.

Nowy krążek, zatytułowany „Evil Powers” nie przynosi żadnych zmian w tym temacie pod względem stylistycznym. Pod względem jakościowym chyba też nie, bo zarówno ten jak i dwa poprzednie albumy kopią dupę na równym, bezlitośnym poziomie. Nie ma tutaj zbędnego pierdolenia, dzielenia włosa na czworo. „Evil Powers” jest jak zaciśnięta pięść, wyposażona dodatkowo w kastet i lądująca na pozerskim nosie. Inspiracje, które niezmiennie słychać w muzyce Deathhamer to przede wszystkim wczesny Sodom, debiuty Exodus, Metallica i Slayer, do tego czysty speed metal a’la Violent Force plus czarcia polewa od Venom. Ot, mamy kurwa czarną perełkę, chamską i złą, niezjadliwą dla fana ładniejszych dźwięków, a zarazem będąca mokrym snem maniaka który prędzej odda własną matkę niż katanę z naszywkami. Aż dziw pomyśleć, że taki cudowny hałas jest prokurowany tylko przez dwóch muzyków. Co by było, gdyby tych szaleńców było czterech?

Ja jestem kupiony od razu. W zasadzie to znając Deathhammer – byłem kupiony jeszcze przed włączeniem tej płyty. A odsłuch tylko potwierdził moje przypuszczenia.

Ocena: 9/10

TRacklist:

1. Warriors of Evil
2. Total Metal  
3. Satan Is Back
4. Powertrip
5. Sinner’s Possession
6. Belial’s Curse
7. Rot in Shreds
8. Omen of the Beast

 

Autor

12275 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *