Wydawca: Malignant Voices/Under the Sign of Garazel

Bez zbędnych wstępów bo i czasu nie ma. Nowa EP-ka Death Like Mass do odtwarzacza i jedziemy.

Niektórych dziwić może tak mała liczba recenzji w internetach obu materiałów, które zespół wypuścił.  Czyżby muzyka prezentowana przez Death Like Mass była tak przesiąknięta złem, że boi się jej wymuskana elita sieciowych recenzentów? Bo czy to przypadkiem nie są dźwięki od których rosną rogi, wypadają włosy, a człowiek zaczyna śmierdzieć śmiercią? (a tego Le 3’Homme de Caron nie przykryje). Z tym złem w muzyce to mam pewną koncepcję. To tak jak ze starszymi kolegami metalowcami co to chodzą na czarno, żrą koty, palą za garażami, a pewnie i czynią występek. Gdy człowiek młody – budzi to podziw. Urastają do rangi złych ludzi, acz naszych bohaterów. I to nas jara. Im człowiek starszy, tym ten odbiór blednie na rzecz podejścia: jebie mnie to. No może trochę śmieszy. Na wszelkie przejawy zła i niedobra w muzyce reaguję wzruszeniem rękoma. W wielu wypadkach próba tworzenia tego typu otoczki wokół siebie jest żałosna. Mało jest płyt, którymi pod tym kątem jarałem się za gnoja i dalej stoję mniej więcej na stanowisku, że nie trącą wiochą. Po co to ta cała rozprawka? Ano po to by napisać, że Death Like Mass w tych niespełna 14 minutach napakował mnóstwo negatywnych emocji. To płyta przesiąknięta złem i – to w tym wypadku najważniejsze – brzmi to autentycznie. „Kręte drogi” z punktu widzenia drugiego materiału były… zachowawcze. Wciąż mamy do czynienia z koncepcją muzyki zaprezentowaną na debiucie, ale tutaj wszystko jest bardziej intensywne. I o ile „Kręte drogi” nie potrafią mi zaskoczyć, to „Jak zabija diabeł” owszem. W sumie to taki Cultes Des Ghoules na speedzie. Nawiasem: wokale Marka są tu lepsze niż na ostatnim CDG. Widziałem gdzieś komentarz do nowej EP-ki Death Like Mass brzmiący mniej więcej „Godny następca „Henbane”. I coś w tym może jest. Teksty wciąż po polsku (niektóre rymy – kurwa, zasłona milczenia). Mam wrażenie, że materiał ten chociaż powinien pod koniec roku znaleźć się w różnych zestawieniach, to w nich obecny nie będzie. Bo czas mamy taki, że metal musi być ugłaskany, miły dla ucha i grzeczny, coby najbliższym na urodzinach ciotki spod Zgorzelca puścić. I dlatego takie materiały (czy chociażby ostatni Recluse) nie przebijają się. I na koniec jeszcze oprawa graficzna. Jak wszystko sygnowane przez Mar.a cieszy oko.

No i to tyle na dzisiaj. 8/10 to się u mnie często nie zdarza.

Ocena: 8/10

Tracklist:
01.Jak zabija Diabeł
02.Fausta ciemna noc duszy
03.Abominacje