Deadthorn / Upir „Belua Multorum Capitum”

Deadthorn Upir Belua Multorum CapitumWydawca: Dark Omens Productions

Ostatni materiał z promo – paczki, która jakiś czas temu przyszła do mnie w celach recenzenckich. A na nim – podwójne uderzenie, Deadthorn oraz Upir.

Całość okraszona jest tytułem „Belua Multorum Capitum” i rozpoczyna się od części Deadthorn. Cztery utwory i intro nie odbiegają bardzo od wcześniejszych dokonań zespołu – w dalszym ciągu mamy do czynienia z black/death metalem okraszonych dobrym, mrocznym brzmieniem. Nie zmieniła się również kwestia tempa – większość to posępne, średnie szybkości. Szczerze, muszę przyklasnąć takiemu rozwiązaniu, bo w „Błogosławiony w Grzechu” Deadthorn przyspiesza, ale jakoś nie wypada to tak dobrze, zwłaszcza, gdy porównamy ten numer z „Gnij!”, którego wolne i walcowate momenty naprawdę brzmią miażdżąco. Dobrze też wypada kończący ich część numer „Wieczność”, damskie wokale wprowadzają tu fajną atmosferę, choć nie wiem dlaczego, kojarzy mi się on z którymś numerem Pandemonium z ich ostatniego albumu. Pomimo tego skojarzenia uważam, iż nie tak łatwo porównać Deadthorn do jakiejś jednej konkretnej grupy, za co należy się im plus. OK, drugi zespół to Upir – kapela z trochę mniejszym dorobkiem. Tutaj już nie ma kombinowania, jest czysty black metal. Bez ozdobników i udziwnień – czysty i nieskażony, jakim go Szatan stworzył. Zimna, skandynawska atmosfera bije słuchacza w nozdrza. Trzy numery z tego splitu w większości utrzymane są w szybkim tempie – odwrotnie niż u Deadthorn, tutaj wypada to bardzo dobrze. Upir to już klimat lat dziewięćdziesiątych i wczesnych black metalowych płyt Darkthrone na przykład. Klasyka czyli. Podoba mi się też kwestia wokali – Legion (nie, nie ten z Marduk) wrzeszczy polskojęzyczne teksty w bardzo fajny opętany sposób, dzięki czemu muzyka Upir zyskuje na pierwiastku szaleństwa.

Belua Multorum Capitum” zostało wytłoczone w liczbie pięciuset kopii i mam nadzieję, że znajdzie się w naszym kraju (i poza nim) taka liczba maniaków, rozkochanych w podziemnym metalu – zwłaszcza, że diable kopyta na tym krążku są bardzo wyraźnie odciśnięte.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Deadthorn – Intro    
2. Deadthorn – Czarny świt    
3. Deadthorn – Błogosławiony w grzechu    
4. Deadthorn – Gnij!    
5. Deadthorn – Wieczność    
6. Upir – Studnia Awestana    
7. Upir – Gwałt na stworzeniu    
8. Upir – Psychodela owrzodzenia dusz

 

 

Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *