Dead to This World „Sacrifice”

Wydawca: Soulseller Records

Podejrzewam, że większość z Was kojarzy muzyka o nazwisku Stian Smørholm? Nie? A o pseudonimie Iscariah? Ha, lepiej co?

Bo to on właśnie jest siłą napędową marketingu Dead To This World. Szczerze mówiąc, ta kapela ma już dziesięć lat, a ja jak zwykle zapóźniony, bo dopiero przy okazji Epki „Sacrifice” poznałem ich muzykę. W sumie szkoda, bo ja zawsze lubiłem dobre black/thrash metalowe pierdolnięcie, a takim właśnie jest ten materiał. Pierwszy numer niesie ze sobą ładunek jeszcze dość mocno nacechowany czystym black metalem, ale już numer tytułowy to klasyczny przykład black/thrash metalu czerpiącego garściami ze spuścizny Destruction na przykład. Jak się ktoś wsłucha to trochę Celtic Frost można usłyszeć, albo nawet (choć to może być powodowane skojarzeniami z wcześniejszą kapelą Iscariaha) również i Immortal – w tych bardziej podniosłych momentach. Całość brzmi bardzo czytelnie i „gęsto”, a na dodatkowy plus zasługuje gra pałkera, znanego między innymi z Black Flame – niby cudów tutaj gość nie robi, a jednak jego gra przykuwa uwagę. Po kilku odsłuchach jednak nie ma się wielkiej przyjemności z powrotu do tej płyty – choć może nie tyle nie ma się przyjemności, co nie czuje się jakiejś potrzeby częstoego obcowania z tym krążkiem. Ale jak już wpadnie w odtwarzacz to i za wszelką cenę nie chce się go wyłączać, bo przyjemnie grzmocą panowie.

Ogólnie rzecz ujmując, Dead To This World nieźle prezentuje swoje wdzięki i zdecydowanie warci są kilku przesłuchań. Jednym spodoba się bardziej, innym mniej, ale tak to już jest. Dla mnie to dobry materiał.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Satan’s Storm
2. Sacrifice
3. Death Courageous
4. The Malefice
5. Altar of Mahakali
Autor

11745 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *