Daemonlord „Godless Prayers”

Wydawca: Ketzer Records

Czasami jest tak, że się musi, ale się nie chce. I nic nie jest w stanie tego zmienić.

Słyszałe ja wcześnie pojedyncze utwory Daemonlord z którejś z poprzednich płyt, może nawet nie jednej. Pamiętam, że uderzyły mnie dwie rzeczy: wkurwiająca perkusja i wokal, który jako  wpinał się w klimat raw black, reszta była jakaś taka nijaka. Czwarty krążek, który mam wątpliwą przyjemność właśnie miętolić wynudził mnie kurewsko. Brzmienie, które jest tu dużo lepsze niż wcześniej zamordowało w zasadzie podstawowe cechy charakterystyczne dla gatunku. Brak mi tutaj agresji, chaosu (chociażby i kontrolowanego). Wszystko to jakieś takie płaskie, sztywne do tego, poza wokalem, który wciąż jest charakterystyczny. Te 42 minuty to droga przez mękę. Momenty można policzyć tak naprawdę na palcach jednej ręki. Pierwszy utwór od 1:10, najlepszy na krążku „A Godless Prayer”,bo ma moc. Fajny początek „Written from the Trenches”. W zasadzie to tyle. Brak tu przysłowiowego ognia z dupy.

Koniec. Jaka płyta taka recenzja. Stare utwory dużo lepsze były.

Ocena: 5/10 (b o to jednak wciąż black)

Tracklist:

01. A Breath From The Chasm Within
02. Playing With Loss
03. Antarctica
04. Void
05. A Godless Prayer (Death Means Nothing To Us)
06. Net Of The Doomweavers
07. Cut The Withered Flower
08. Written From The Trenches
09. Train To Nowhere
10. The Decline
11. Storm
12. Sublime Forces Of Nature

Autor

3277 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *