Cyclophonia „Impact is Imminent”

 

Wydawca: Battlegod Productions

Dzisiaj nie będę narzekał, że co za życie, co to za gówno przysyłają, a komu to potrzebne i dlaczego franek idzie do góry. Po nazwie chyba widać z czym będziemy mieli do czynienia. Power metalowi wojownicy mogą sobie darować dalsze czytanie, bo mogłoby się im  nie spodobać to co napisałem.

 

To ponoć nie power, tylko melodic metal. W zasadzie jeden chuj, moi drodzy. Ilość cukru, pięknych dźwięków, które tutaj zastałem przekraczają moje możliwości percepcyjne. Panowie mają bez wątpienia dobre zgranie dwóch gitar i to można by im zaliczyć na plus. Pytanie tylko brzmi, czy coś co wydaje się być oczywistością w takim gatunku, można jeszcze wartościować? Melodii tu od groma, zagrywek które zapadają w pamięć pewnie i też. Piszę „pewnie”, bo ja po prostu traumę związaną ze styczności z tym krążkiem, najzwyczajniej w świecie wyparłem. Cyclophonia wydała dopiero debiut, ale w zasadzie jak się słucha – przynajmniej na moje niewprawne ucho – brzmi to tak jakby mieli świadomość, że chcą grać akurat taką zaróżowioną formę metalu. No i niech sobie tam grają. Ja tego po prostu nie muszę słuchać. I taki też mam zamiar. Przesłuchałem oczywiście całość i przyznam z tego zderzenia z to panowie wychodzą poobijani. Mnie to kompletnie nie rusza. Popis goni popis, melodyjka melodyjkę, przy niektórych wokalach aż człowieka ściska za klejnoty, ale jednak się cieszy, że mutacja przebiegła bez zakłóceń. Dla fanów takiego grania, pewnie jak znalazł, ale szczerze powiedziawszy nie podejmę się  dookreślenia jaki los panów czeka. Nie chce i nie będę.

 

Szkoda, że nie ja to wymyśliłem, ale podoba mi się stwierdzenie iż Cyclophonia przyleciała – jak widać po okładce – do nas z kosmosu. Powinna tam jednakowoż pozostać.

Ocena: 2/10 dla fanów pewnie z 7/10

Tracklist:

01. Impact Is Imminent
02. Warbird
03. The Mirror
04. Retaliate
05. The Hero
06. Hand of the Righteous
07. Screams in the Night
08. Die By My Sword

 

Autor

3335 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *