Cultist „Chants of Sublimation”

Wydawca: Nigredo Records / Morbid Chapel Records

W sumie to nie za bardzo wiem, jak zacząć tę recenzję, więc napiszę tylko – mili czytelnicy, przed Wami włosko – norweski projekt o nazwie Cultist.

Włochy od Norwegii dzieli dość spora odległość, a jednak jakoś ścieżki muzyków się przecięły, czego dziełem jest debiutancka EPka zatytułowana „Chants of Sublimation”. A znajdziemy na niej niewiele ponad dwadzieścia minut black metalu osadzonego w latach dziewięćdziesiątych. Echa Dissection, wczesnego Ancient, Tu i tam Necrophobic albo Abigor. Nie jest to przesadnie agresywne granie, powiedziałbym nawet, że kapela nie stroni od melodii, ale na szczęście nie przeginają i nie narażają Was na podwyższenie poziomu cukru we krwi. Nie słucha się tego źle, jedynym problemem jest to, że nie umiem zbyt wiele powiedzieć o tej EPce, gdy już wybrzmią ostatnie dźwięki. Ot, panowie coś tam sobie pograją i całość przeleci, a Wy nawet nie do końca się skapujecie, że już się skończyło. Może to faktycznie przez to, że dość melodyjny to album, a może przez to, że nie dość melodyjny, by te melodie za człowiekiem chodziły? Posłuchajcie i sami osądźcie.

Ale pewnie są i tacy, którzy będą się nad materiałem Cultist spuszczać obficie. Nie rozumiem, ale i nie zabraniam. Dla mnie jest bez szału.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Chant of ”Legion of Nothing”
2. Chant of ”The Oldest Sin”
3. Chant of ”He, Forever”
4. Chant of ”The Unspoken Name”
5. Chant of ”Anti-Cosmic Immolation”
Autor

10170 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *