Cult ov Mora „…is coming”

Cult Ov Mora - is comingWydawca: wydanie własne Cult ov Mora

Dobra, nie powiem. Bardzo długo zwlekałem z zapoznaniem się z debiutanckim krążkiem rzeczonego zespołu. Odłogiem leżał od lipca bodajże. Nieco z czystej niechęci, a i jeszcze z powodów letnich rozjazdów. Jednak jak już przyszło co do czego, to nawet nie wiem jakbym się starał, to jednak przegrałem walkę z Cult ov Mora na płaszczyźnie gatunkowej już na samym starcie. No ale może od początku.

Cult ov Mora porusza się po tych rejonach muzyki, które można umieścić w ramach szeroko pojętego gotyckiego metalu. Gatunku rzecz jasna dla mnie tak obcego i niezrozumiałego jak urojenia ksobne posła Janowskiego po zażyciu bliżej nieokreślonej substancji. Porównanie to oczywiście jest zwykłą dychotomiczną zagrywką, którą nieźle i dojść sprytnie stosuje rzeczony tutaj zespół. Z jednej strony błądzi gdzieś po rejonach smutnych opowieści dla smutnych jak posłanka Pawłowicz niedopieszczonych kobiet. Z drugiej zaś strony mocą oraz energią gitar i – przesterowanych – wokaliz wbija się w rejony black metalowego kursu obranego gdzieś kiedyś przez „krejdlofilt” (brzmieniowo miejscami, oczywiście) i innych mistrzów mrocznego, elektronicznego bitu (coś a’la Gothminister). Dzięki temu, całościowo „…is coming” wypada poprawnie, a nawet chwilami dobrze, rzekłbym wręcz dynamicznie i przebojowo. Zauważalnie nawarstwienie bitu i klawiszy białych odgrywa w Cult ov Mora rzecz niebywale istotną, ale jednak miejscami brzmiącą jak bicioch składany przez ziomala ze szkolnej ławy (by nadmienić chociaż by utwór „You Belong To Me”). Rozumiem jednak zamysł i chwalę sobie kunszt Pana instrumentalisty, nie mniej momentami całość po prostu mi nie leży. Tak jak i wokale, które przecież są jakże ważną częścią muzycznej interpretacji smutku, czy też wściekłości. Gdyby całość brzmiała tak jak w nieco okaleczonej, bo dyskotekowej interpretacji „Ea, Lord Of The Depths” byłoby klawo, choć zespół wtedy uciekłby przez to w rejony klawikordowego black metalu, co ujmą – dla potencjalnych słuchaczy i przyszłych fanów – na pewno by nie było. Lepsze więc byłoby to, aniżeli „czyste” partie w „Wake Up My Beauty”, gdzie zaręczam, na pewno by rzeczona dziecina nie wstała.

Reasumując. Cult ov Mora wpadki jak Nowak z zegarkami za 70 tyś. koła papieru nie zaliczyła. Nie mniej przed zespołem bardzo istotna misja jak określenie swojej ścieżki rozwoju i tożsamości. Paleta kolorów czarnych i białych niebywale jako podstawa jest, wymaga ona jednak dopracowania. Zarówno pod względem brzmieniowym jak i rzemieślniczym (garowy i fachur od strun czterech zdecydowanie Wam się przyda). Dlatego też „…is coming” polecić można i tym odważnym i tym ciekawym świata oraz fanom gatunku poszukujących nowości.

Ocena: 6/10

Trackilsta:

01. The Beginning
02. Dancing With The Devil
03. I Follow My Bride
04. Wake Up My Beauty
05. Time Has Come
06. You Belong To Me
07. The End
08. Ea, Lord Of The Depths (Burzum Cover)
09. Fight (The Cure Cover)

Autor

394 tekstów dla Chaos Vault

M. Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan zarówno śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii... W 33,4% joürnalist a 66,6% drünk bästard...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *