Cult of Fire „Life, Sex & Death”

cult-of-fire-life-sex-deathWydawca: Beyond Eyes Records

Nowe wydawnictwa Cult of Fire zawsze witam z otwartymi ramionami. Nie będę ukrywał, że bardzo podoba mi się twórczość tego zespołu. Szczególnie ich inspiracje kulturą Dalekiego Wschodu i głębokiej Azji. Wielu próbuje wprowadzać do metalu takie elementy, ale w przypadku Czechów ten egzotyczny mix prezentuje się naprawdę wybornie.

Zacznijmy, więc od szaty graficznej. A ta jest doskonała. Jeśli miałbym siebie kiedyś zrobić dziarę to w takich klimatach. Zajebista sprawa. Sam pomysł na kształt winylu i CD też zasługuje na wielką pochwałę. A co do muzyki. Przygodę z tym krążkiem zaczynamy od „Życia”. Zaczyna się wolno i po chwili już nie mamy wątpliwości czyja to muzyka. Charakterystyczny wokal i te „piszczące” gitary. Wolny, majestatyczny numer. Potem mamy „Chinnamasta Mantra” – damski wokal i śladowe ilości black metalu. Faktycznie mantra. Narkotyki są niepotrzebne do podróży na orbitę. Genialny numer. Trzeci w kolejce jest „Death” i tu już mamy przyjebanie z grubej rury w klimacie z pierwszych wydawnictw Cult of Fire. Całość opowieści zamyka „Tantric Sex” – kawałek, który z metalem ma niewiele wspólnego. Bardziej jest to outro. Rewelacyjny klimat i hipnotyczne dźwięki gitary. Te cztery kawałki, mimo że tak różne tworzą spójną opowieść. Tworzą niesamowity klimat…

Nie chciałbym wysuwać jakieś dziwnych teorii, może w tej chwili działam pod wpływem emocji, ale „Life, Sex & Death” zaczyna mi się jawić, jako najlepsze wydawnictwo Czechów. W tych dwudziestu minutach skondensowane są wszystkie emocje tak charakterystyczne dla twórczości Cult of Fire. Ja jestem zachwycony. Doskonały materiał. Oby kolejny długograj był jego kontynuacją. Nie daje maksa, bo mało…

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Life  
2. Chinnamasta Mantra
3. Death  
4. Tantric Sex
Autor

761 tekstów dla Chaos Vault

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *