Corpse Garden “Entheogen”

Corpse Garden - EntheogenWydawca: Satanath Records / RTM Productions / Third Eye Temple

Wyobraźcie sobie, że siedzicie w zadymionym pubie, sączycie piwo, a w tle przygrywa wam Corpse Garden. Olewacie jak to zwykle bywa w tego typu miejscach tło muzyczne, bo bardziej skupiacie się na cycatej studentce pedagogiki która siedzi nieopodal Was. Niestety, studentka to feministka, a wy jedynie możecie obejść się smakiem Specjala he he. Takie pierwsze wrażenie odniosłem po usłyszeniu drugiego albumu ziomów rodem z Kostaryki.

Niby nic, niby ot taki sobie death metal skrojony pod naszą gwiazdeczkę eksportową na literkę B i protoplastów Morbid Angel. Jednak im dalej idziemy tym lepiej. Pierwsze utwory na “Entheogen” nie zwiastują, że będziemy mieli do czynienia z czymś świeżym. Jednak wraz z kolejnymi minutami krążek staje się coraz to bardziej intensywny i – o cholera – klimatyczny (“Evoking a Dead Sun”). Dzięki temu świeżość, polot i chęć wniesienia do gatunku czegoś nowego stają się tutaj mocno namacalne. Naturalnie, kręgosłup gatunku pozostaje nienaruszony. Nadal jest to death metal mocno zorientowany na techniczne zagrywki, ale nie boi się jednocześnie zapuszczać w rejony heavy metalowych riffów (“Suspended Over the Abyss”, “The First Incarnation”) czy też instrumentalnych przerwyników oblanych ambietnowym brzmieniem (“In the Womb of Chaos”). Nie to jednak jest głównym składnikiem tego materiału. O sile “Entheogen” stanowi bas, który wysuwa się na pierwszy plan pracującej tutaj maszynerii… I to właśnie on, dzięki soczystemu, pulsującemu i mocno świdrującemu brzmieniu staje się narzędziem dominującym nad resztą instrumentarium praktycznie na całej długości albumu. Jego siła uderza nas w głowę już od kawałka numer 4 (“The Arrival of Saturn”) i prowadzi pozostałą część orkiestry aż do końca. Nie jest to oczywiście nic odkrywczego, ale świetnie prowadzi całość i nadaje mu odpowiedniej finezji, polotu i paradoksalnie świeżości, sprawiając, że “Entheogen” słucha się na przysłowiową setę. Nie zapominajmy jednak o tych słabszych stronach. Brakuje mi tutaj nieco brudu, tego chamstwa i naturalnej wściekłości, która ginie wraz z wypolerowanym do granic możliwości, klinicznym wręcz soundem. Choć wiem, że wszystkiego mieć nie można (vide studentka he he) to zabrudzenia mogłyby dodać tylko więcej oldschoolowości całej produkcji.

Bez ględzenia. Corpse Garden zaprezentował ciekawą porcję death metalu, do której z chęcią co jakiś czas będę na pewno powracał.

Ocena: 8/10

Tracklista:
01. The Quantum Rapture
02. In the Womb of Chaos
03. Portal to the Oneiric
04. The Arrival of Saturn
05. Suspended Over the Abyss
06. Evoking a Dead Sun +
07. Sulphur
08. Neux Ex Machina +
09. The First Incarnation
10. A Balance of Opposites
11. The Emerald Vision
12. Red Pulvis Solaris
13. Enantiodromia

Autor

467 tekstów dla Chaos Vault

Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *