Convulse Cycle of RevengeWydawca: Svart Records

Od zawsze powtarzam, że niektóre rzeczy lepiej żeby sobie leżały i jak ten Miś od Barei – w spokoju gniły. A nie na siłę przywracać do życia, z marnym skutkiem. A powiem od razu, że takie coś ma miejsce właśnie w przypadku powrotu Convulse.

Co prawda nie słyszałem „Evil Prevails”, jakoś mi ten album umknął, ale jeśli był taki jak odsłuchiwany właśnie przeze mnie „Cycle of Revenge” to wiele nie straciłem. Niestety, do albumów sprzed rozpadu ten najnowszy krążek się nie umywa. Svart Records pisze o tym albumie jako o połączeniu death metalu z Pink Floyd, ale – wybaczcie – ja tego nie słyszę. Słyszę za to nudny materiał, który chwilami pod względem kompozycyjnym niewiele różni się od demówek nastolatków nagranych po tygodniu prób w domowym zaciszu. O ile otwierający całość kawałek jeszcze może nieść jakąś nadzieję, na fajny rozbujany death metal z rock’n’rollowym sznitem, a nadzieja ta odradza się jeszcze przy takim „Nature of Humankind”, o tyle pozostałe numery są po pierwsze bezpłciowe, po drugie nudne, po trzecie tak cholernie rozmyte i niezdecydowane, że nie mogę się nadziwić, że ten krążek został spłodzony przez dorosłych, czterdziestoletnich facetów. Serio, niektóre rozwiązania są wręcz żenująco naiwne, tak bardzo oklepane, słyszane w tak wielu miejscach… Nawet wokale Ramiego brzmią jakoś tak czerstwo, zwłaszcza zaś gdy growluje. No i same numery są po prostu kiepskie. „Pangea” na ten przykład brzmi jak nieudana przeróbka „Roots, Bloody Roots”. „Ever Flowing Stream” – to jakiś kolejny żart, prawda? Panowie chcieliby zrobić coś pod jakieś Dream Theater czy inne dziwne, niestrawne dla mnie progresywne granie. Tylko po co?

Nie, takim powrotom mówię stanowcze i zdecydowane nie. Mogli sobie założyć jakiś inny zespół i grać taką muzykę, wtedy może by i po nich jechali, ale równocześnie wspominali – tu jest kiepsko, ale Convulse to było coś. A tak – „Cycle of Revenge” to takie trochę, że użyję ulubionego zwrotu w internetowych potyczkach słownych – samozaoranie.

Ocena: 4/10

Tracklist:

1. Cycle of Revenge    
2. God Is You    
3. Pangaea    
4. Fractured Pieces    
5. Nature of Humankind    
6. Ever Flowing Stream    
7. War    
8. Into the Void