Convent Guilt „Convent Guilt”

Wydawca: Abysmal Sounds

A teraz taśma, która przemierzyła długą drogę z dalekiej Australii, by wpaść w kieszeń mojego odtwarzacza. A autorstwo przypisano Convent Guilt.

Jak Australia, a w dodatku na kasecie, to zapewne większość z Was pomyślała od razu o sporej grupie ekstremalnych zespołów, rządzących w światowym Podziemiu. A tu jednak jest trochę inaczej – „Convent Guilt” to cztery kawałki heavy metalu wzorowanego na NWOBHM i zespołach z tamtego okresu, jak wczesne Iron Maiden, Angel Witch lub niekiedy Manilla Road, ale także kapelach powstałych trochę później, acz wciąż w latach osiemdziesiątych – Attacker, Abattoir… Chwilami nawet wydaje mi się, że słyszę echa Bathory z okresu „Twilight Of The Gods” i „Blood Fire Death” – nie chodzi mi tu o muzykę, ale o taki lekko melancholijny klimat, oraz wokal – zwłaszcza w utworze „Bailed Up” i akustycznym początku „No Dawn In Lucifer’s Light”… Muzyka jest surowa tak jak i jej produkcja, patenty znacie, tylko nie wiecie skąd – ot, typowe demo heavy metalowe możecie pomyśleć. Może to i prawda, jednak słucha się wyśmienicie tego kawałka metalu, a i założę się, że nie każdy przeciętny fan Żelaznej Dziewicy pozna się na tej muzyce. Dla niego będzie zbyt surowo, zbyt mało fajerwerków…

Jasna cholera, mam nadzieję, że kolejne materiały Convent Guilt będą równie udane, o ile nie lepsze. Dla mnie mają bardzo udany start!

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. Convent Guilt  
2. Bailed Up  
3. No Dawn in Lucifer’s Light  
4. Killer Virgins

 

Autor

11089 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *