Concrete Winds „Primitive Force”

Wydawca: Sepulchral Voice Records

Concrete Winds powstało na gruzach chwalonego tu i tam Vorum. I normalnie byłoby mi szkoda, ale słuchając „Primitive Force” przez głowę przebiega mi taka idea – a może było warto?

Bo swego czasu wałkowałem „Poisoned Void”, jednak przyznam że od czasu napisania recenzji to może wróciłem do niej z kilka razy, a potem jakoś zapomniałem o tej kapeli. Daję sobie jednak dowolny członek upierdolić, że taka sama sytuacja nie będzie miała miejsca w przypadku „Primitive Force”, bo debiut zamiótł mną już od pierwszego przesłuchania. Tytuł tego albumu doskonale oddaje jego wnętrze – takiego dzikiego prymitywizmu nie słyszałem już dawno. Mieszanka black i death metalu z gruzową posypką zniszczy każdego słuchacza, nie ważne jak długo by się bronił. Słyszymy tu wpływy popierdolonych Kanadyjczyków spod znaku Conqueror czy Revenge, słyszymy butę Sarcófago, a czasem mam wrażenie, że głęboko ukryte są tutaj też wpływy Mysticum czy naszego Iperyt. Mówię tu o zdehumanizowanych momentach, na przykład w takim „Tyrant Pulse” – choć nie usłyszycie tutaj elektroniki, to popierdolony rytm tego numeru sprawia, że chyba jest moim ulubionym, na tej jakże zajebistej płycie. A czasem nawet kurwa zajeżdża mi tutaj starymi wąsatymi kapelami spod znaku czarnego speed metalu. Concrete Winds innymi słowy doskonale się wbiło w moje gusta i preferencje. Cementowe Wiatry (o ile dobrze tłumaczę nazwę, a jakoś cholernie mi pasuje do tego co tu słyszę) to jest pierdolona wojna i rozlew krwi na szeroką skalę. Kolejny doskonały faworyt do płyty roku, a tych już przecież kilku naliczyłem. W moim prywatnym rankingu Concrete Winds może jednak mocno namieszać.

Dlatego też najlepiej zrobicie, jeśli wyrżniecie sobie tę nazwę gwoździem na przedramieniu, bo przegapić taką premierę to będzie olbrzymia szkoda. Soniczna wojna zamknięta w dwudziestu pięciu minutach.

Ocena: 10/10

 

Autor

11161 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *