CON „In Signo Draconis”

                                                               Kontakt: CON

EPkę Con wziąłem sobie na warsztat, bo myślałem, że szybko napiszę recenzję i będę miał z głowy, bo czasu wolnego coś ostatnio nie mam za wiele. Stało się jednak tak, że kilka przesłuchań nie wystarczyło, aby poprawnie ocenić „In Signo Draconis”.

Jeśli mam być szczery, to dalej nie jestem pewny wniosków, oraz w tym momencie pisania recenzji, ocena końcowa dalej dla mnie nie jest oczywista. Zacznę może od tego, że Con to debiutanci. Mają na swoim koncie jedynie demo i rzeczoną EP-kę. Aktywnością też nie powalają, bo zespół powstał 10 lat temu… Goście udzielają się w innych kapelach, ale czy to jest jakieś usprawiedliwienie? Pewnie nie, ale nie to nas interesuje najbardziej. Co przynosi nam muzyka zawarta na „In Signo Draconis”? Coś w rodzaju black metalu. Niby klimat jest, niby przesłanie również, nie zmienia to faktu, że muzyka mi jakoś nie leży. O tej muzyce można by śmiało powiedzieć w kuc żargonie: „ciężkie, gitarowe granie”. Tym razem jednak nie jest to zarzut. Płyta jest odegrana bardzo płynnie i widać, że warsztatu muzykom nie brakuje. To jednak nie jest black metal w 100%. Mam wrażenie, że jest to po prostu rock z black metalowym sznytem. Czy też wręcz black metalowym muśnięciem… Miejscami przypomina mi to dziwne eksperymenty, których dopuszczał się ostatnimi laty Watain… Ale czy to jest zła płyta? Wydaje mi się, że nie. Ja jednak chyba nie jestem targetem docelowym takiego grania.

Należy, więc zadać pytanie: kto jest? Nie mam pojęcia. Dlatego ujmę to tak: płyta nawet interesująca, ale wracać do niej to raczej nie będzie mi się chciało.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. Rest in the Arms of the Dragon
2. Naamah
3. A’arab Zaraq
Autor

726 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *