Communion „Communion”

Wydawca: Proselytism Records

Jak każdy porządny metalowiec byłem do pierwszej komunii świętej. Potem raczej już nie. Ale pewnego uroczego dnia znów przyszło mi przyjąć komunię do swego serca. Ale pana Jezusa już tu nie stwierdziłem.

Kurrrwa! „Communion” to dwudziestopięciominutowa dawka czarnego jak sutanna metalu, dla ułatwienia mógłbym nazwać to thrashing black metalem. Potężnym, gwałcącym, palącym i rabującym. Chilijskie trio nie pierdoli się z nikim, rżnie metal, aż miło. Dostajemy tu wszecgobecnego ducha wczesnego Bathory, sceny brazylijskiej i ogólnie południowoamerykańskiej – wszak korzenie zobowiązują, z wtrąceniami czarciego thrash metalu. Brzmienie na pierwszy rzut ucha może i nienajlepsze, ale z czasem zdajemy sobie sprawę, że to właśnie idealne opakowanie dla tej muzyki. Posłuchajcie sobie bębnów, dudniących jakby z drugiego planu, przez co ma się wrażenie, że dochodzą do nas wprost z wilgotnej kaplicy. Dodatkowo dobrym pomysłem było wyrugowanie przerw pomiędzy poszczególnymi kawałkami – muzyka trwa nieprzerwanie, od pierwszej do ostatniej sekundy, co naprawdę zajebiście spełnia swoją rolę. Piekło trwa w najlepsze, trudno nawet mi jest wyróżnić jakikolwiek moment na tej epce – wszystkie są równie szaleńcze i zawierające taki sam pierwiastek Diabła.

Jak nie poranią Was kolce z ich pieszczoch, na pewno zrobi to muzyka zawarta na „Communion”. Czyste chilijskie piekło!

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Crush the Atheism
2. Embrace Cruelty Again
3. Fire Worship
4. Funeral of Mercy
5. Mayhem Without Mercy
Autor

12148 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *