Christ Agony „Condemnation”

Wydawca: Razor Productions

Powroty, powroty… No, właściwie to Cezar powrócił w tamtym roku epką „Demonology”, ale dopiero teraz wypuścił na światło dzienne pełnowymiarowy krążek, który to będzie przedmiotem niniejszej recenzji.

Nakładem Razor Productions z numerem katalogowym 001 ukazał się niedawno siódmy krążek Christ Agony, zatytułowany „Condemnation”. Jako, że twórczość Cezara zawsze ceniłem bardzo wysoko, odżałowałem więc równowartość Wyborowej 0,7 i zaopatrzyłem się w ów krążek. Od razu Wam powiem – nie są to na pewno pieniądze źle wydane. Zaczyna się od elektronicznego wstępu, ale porównania do ciekawej, acz chłodno przyjętej „Darkside” nie będą aż tak bardzo trafne. Słychać, że „Condemnation” nagrał ten sam zespół, a raczej ten sam człowiek, spod palców którego wyszły takie krążki jak „Moonlight”, „Elysium” czy mój prywatny number one w dyskografii Chrystusowej Agonii – „Unholyunion”. Zasadniczo nowy materiał jest rozwinięciem muzyki, jaka znalazła się na wydanym dziewięć lat wcześniej, wspomnianym już „Elysium”. Mamy tu wszystko, za co osobiście lubię Christ Agony. Agresja. Dobre riffy. Ciekawe aranżacje. Majestat. Klimat. Nie dziwię się, że prawdziwki, a przynajmniej ich większa część pluje na Cezara – wszak prymus w klasie nigdy nie ma tabunów kolegów. A gdy słucham takiego „Condemnation part I” mam wrażenie, że Christ Agony jest właśnie takim prymusem, za którym mało kto potrafi nadążyć. I choćby skały srały, jak to mówi mój kolega, niewielu potrafi stworzyć klimat, jaki cechuje nagrania tej grupy. Posępne, w większości wolne tempa, niepokojąca atmosfera, rewelacyjne czyste wokale Cezara to niezaprzeczalne atuty „Condemnation”. Ponadto poszczególne utwory w przeważającej mierze łączą się w całość, a brak przerw pomiędzy nimi potęguje wrażenie, iż ta muzyka po prostu leje się w głąb słuchacza. Cezar kolejny raz pokazał klasę, za sprawą tej jakże udanej płyty.

Zawsze staram się raczej opisywać muzykę, niż posługiwać się banałami, że „krążek ma klimat” czy „diabelną atmosferę”, bo to akurat jest kwestia indywidualnego odbioru, ale przy przesłuchiwaniu „Condemnation” takie sformułowania narzucają się same. Black metal z głową, ale i z rogami!

Ocena: 5/6

Tracklist:

1. Devil’s Invocation
2. Psalm Ov Livia Khao’tsu
3. Condemnation p.I
4. Temptation Ov Lost
5. MarchManifesto
6. BloodSeedNation
7. Condemnation p.II
8. Cult Domination
9. The LeviThan’Suite
10. Purgatory Beast
Autor

10743 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *