Wydawca: Prevision Music

Gdybym przy ocenianiu płyty Cheeno kierował się tylko urodą wokalistki kapeli – Jennie, zespół mógłby liczyć na wysoką notę. Ale w przypadku muzyki staram się trzymać na wodzy swe samcze instynkty, choć może nie zawsze mi to wychodzi, hehe.

No tak, laska jest całkiem miła dla oka, do tego śpiewa tak jak wygląda, czyli tu też plus. Ale Cheeno to nie tylko ona, ale i reszta pięcioosobowej grupy. W dodatku ta reszta gra muzykę, jeśli się jeszcze nie domyśliliście. Na ich nieszczęście jest to muzyka daleka od moich upodobań. I to jest chyba ten tytułowy, następny najcięższy krok, bo włożyć płytę do odtwarzacza było łatwo, ale słuchanie tego to już inna bajka. Bo dla mnie ta muzyka jest niestrawna. Niemiecki ciężki rock, w odmianie alternatywnej, raczej niekomercyjnej, ale i tak raczej nie za bardzo pasuje do nachylenia stylistycznego w naszym szanownym webzinie. Bo na pewno nie jest to metal. Może momentami kwintet próbuje być metalowy, ale daremne żale, próżny trud, średnio mu to wychodzi. Coś mogłoby być z utworu drugiego, coś z kilku innych fragmentów, ale na metal to za mało. Ciut ostrzejsza wersja Skunks Anansie? Owszem. Echa Placebo? Raczej tak. Baaaardzo niebezpośrednie inspiracje Katatonią? No, przy odrobinie chęci znajdą się. Ale jeśli czytam recenzję, w której Recenzent pisze o energii Sepultury, to ja się zastanawiam, czy to on dostał jakiś lewy krążek, czy może ja? Niestety, „The Next Step Will Be The Hardest” jest płytą, której nie mogę słuchać nie ziewając, bo ten cały rock dla mnie jest zbyt nudny, może poza nielicznymi momentami. Całość stara się ratować rzeczona Jennie, której wokale chwilami przypominają Kimberly Goss, kiedy indziej śpiewaczkę Mandragora Scream, na pewno nie Rachel czy Lori Bravo, hehe. Ale nie samymi wokalami człowiek żyje. Do tego podoba mi się szata graficzna, ale to dalej za mało. Zdaję sobie sprawę, że dla pewnej grupy osób ten krążek pewnie trafi bez problemu, ale ja się do niej nie zaliczam, ani raczej nikt, kogo znam.

Ten ostatni krok rzeczywiście był trudny, ale czego to się nie robi dla czytelników. Przesłuchałem te siedemdziesiąt minut muzyki kilkakrotnie, ale skłamałbym polecając tę płytę. A ja przecież nie kłamię.

Ocena: 3/6