Chapel of Disease „…and as We Have Seen the Storm, We Have Embraced the Eye”

Wydawca: Ván Records

Lubię mieć rację. Bo kto nie lubi. Moja racja polega na tym, że gdy sześć lat temu recenzowałem debiutanckie demo Chapel of Disease czułem w kościach, że ci kolesie namieszają w metalowym undergroundzie. Jedyne, czego się nie spodziewałem, że namieszają aż tak bardzo.

Obserwowałem ich rozwój od początku i każdy kolejny album był lepszy. Jednak nie przypuszczałbym, że sprawy potoczą się tak, że – w mojej opinii – „…and as We Have Seen the Storm, We Have Embraced the Eye” będzie najlepszą płytą death metalową w roku 2018, jaką dane mi było usłyszeć. Ale czy tak do końca death metalową? Może zacznicmy od początku. Niemcy wyrośli z oldskula, klasycznych zespołów jak Asphyx, Death, Possessed i te inspiracje cały czas tutaj słychać – mroczny, gęsty death metal to nieprzerwanie jeden ze znaków rozpoznawczych muzyki Chapel of Disease. Ale na trzeciej płycie równie ważnym elementem co metal śmierci jest… hard rock. Tak. I to nie byle jaki, ale ten spod znaku Thin Lizzy. Chyba spora grupa czytelników wie, jakiego mam pierdolca na punkcie grupy Lynotta, więc nie mogłem przejść obojętnie koło „…and as We Have Seen the Storm, We Have Embraced the Eye” – albumu, gdzie inspiracje Irlandczykami są tak głębokie i namacalne. Chapel of Disease udowadnia, że obok mięsistych death metalowych riffów znajdzie się miejsce na melodyjne, podwójne gitarowe ataki, które spokojnie mogłyby się znaleźć na takim „Thunder and Lightnings” czy „Renegade”. Każdy numer tutaj może służyć za taki przykład – nieważne czy „Void of Words’, czy jeden z najdłuższych na płycie „Null” czy którykolwiek inny. Do tego Laurent na tym krążku pozwolił sobie na więcej niż poprzednio w kwestii wokali i wyszło to niesamowicie. Chwilami w jego głosie słychać tak wyraźnie dramaturgię („Oblivious – Obnoxious – Defiant”), że aż za czarne serduszko chwyta. Trochę inaczej, niż w przypadku całości albumu – ten bowiem chwyta za jaja.

Tak, urzekła mnie ta płyta. Od początku do końca, słucham jej na zapętleniu po kilka razy i nie mam dosyć. Oczywiście, nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać w kwestii tego, czy jest to najlepszy album z okolic death metalu czy też nie. Niemniej jednak zachęcam wszystkich do sprawdzenia zawartości. Nie zawiedziecie się.

Ocena: 10/10

Tracklist:

1. Void of Words
2. Oblivious – Obnoxious – Defiant
3. Song of the Gods
4. Null
5. 1.000 Different Paths
6. The Sound of Shallow Grey

Autor

11269 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *