Chalice of Blood „Helig, Helig, Helig”

Chalice of Blood Helig, Helig, HeligWydawca: Daemon Worship Records

„Religijne guwno!” – już słyszę gromkie chorały pod adresem „Helig, Helig, Helig”, czyli najnowszej EPki pewnych Szwedów.

Konkretnie mowa o Chalice of Blood, kapeli które w tym roku strzelił właśnie dziesiąty krzyżyk (oczywiście odwrócony). U mnie ten minialbum obraca się jakoś kilka tygodni, postanowiłem więc, że i ja dołączę się do głosów i opinii na temat tej płytki. Nie nazwałbym tego materiału gównem, ale początkowa fala mojego zachwytu zaczęła opadać wraz z ilością przesłuchań, aż osiągnęła bezpieczny poziom „nie jest źle”. Fakt, nie jest, ale mogłoby być lepiej. Wszystko za tym przemawiało – okładka, wydawca, tak zwany imydż… Słychać inspiracje takim Funeral Mist czy Watain, ale nie powoduje to, że krzyczę opętanie wraz z gardłowym (przy czym Watain w ogóle mnie nie rusza, więc z drugiej strony nie ma się co dziwić. Chalice of Blood zaprezentowało nam po prostu dwadzieścia minut solidnego black metalu, który jednak nie powoduje u mnie gęsiej skórki – ba, nie za bardzo nawet mogę sobie przypomnieć jakiegoś konkretnego momentu, może poza wstępem do zamykającego całość „Transcend the Endless”. Przez kilka chwil, potem znów dostajemy black metalową zawieruchę, która jednak nie przykuwa już uwagi słuchacza tak bardzo. Przynajmniej nie tego wyżej podpisanego.

Widać taki los Chalice Of Blood, grzać ławę w drugiej lidze. Może przyszłość przyniesie jednak coś lepszego z ich logówką. Póki co „Helig, Helig, Helig” odstawiam. Może kiedyś wrócę, sprawdzić, czy dalej jest jak jest teraz.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. Hoor-Paar-Kraat
2. Nightside Serpent
3. Shemot
4. The Communicants
5. Transcend the Endless

 

Autor

10093 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *