Cerebrum „Wrzaskun”

Cerebrum WrzaskunCzasem na urodzinach bywa tak, że to mi dają prezenty, a nie ja daję. To znaczy, raz mi się to tylko przydarzyła, konkretnie na dwudziestych piątych urodzinach Cerebrum.

Wtedy to Guma podarował mi krążek najnowszy, co „Wrzaskun” się zowie. I odsłuchałem go w domu, jak tylko wytrzeźwiałem. I wiecie co? Nie słychać, żeby ten album został skomponowany przez zespół, który zaczynał zaraz na początku Trzeciej Rzeczypospolitej. Już pierwszy riff z „Jam Jest” to fajne mięsiste thrash metalowe rzeźbienie. Nie brzmi to może jak modne obecnie retro, ale nie musi – chłopaki są już wystarczająco retro, muzyka zaś to całkiem świeże spojrzenie na thrash. Jest raczej szybko, ale przy tym dużą rolę odgrywa ty rytmika i pomysły kapeli. I nie mówię o tym wariackim zakończeniu, ale na przykład o lekko orientalnych wycieczkach w „Jerusalem”. I muszę pochwalić brzmienie – jest grube, mięsiste, ale cały czas dość szorstkie. Denerwujące z drugiej strony są moim zdaniem interludia między kawałkami – wiem, że miały wpływać na większą spójność materiału, ale jakoś… nie wpływają, hehe. No i problem moim zdaniem z „Wrzaskunem” jest taki, że nie za bardzo mogę sobie wyobrazić potencjalnych odbiorców tego albumu. Dla kataniarzy – nie jest to oldskul. Dla prawdziwków – zaiste pozerstwo. Dla kolegów – pewnie od czasu do czasu. Dla przypadkowych słuchaczy – no nie wiem… Co dziwne, bo podkreślam – Cerebrum nagrało naprawdę fajny krążek, energiczny i z przytupem, który odejmuje im z dziesięć lat. Jakoś lepiej mi się go słucha od „Archangel” przy tym, do którego już dawno nie wracałem. A póki co – „Wrzaskun” się nie nudzi.

Jest to bowiem płyta dobra. Nie jest to odkrycie, bo i nie ma nim być. Po prostu – niezły krążek nagrany przez kolegów dla kolegów. Tak go widzę, a każda inna osoba której się spodoba będzie wartością dodaną.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Jam jest  
2. Jerusalem  
3. Robactwo  
4. Azyl  
5. Wścieklizna  
6. Przybycie Makbeta  
7. Rewolta

 

Autor

10873 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *