Cerebrum „Archangel”

Wydawca: Via-Nocturna

Jak diabeł z pudełka wyskoczył rzeszowski Cerebrum. Kapela milczała od kilku lat, aż w końcu chyba to milczenie im się znudziło. Czego dowodem, jak i owocem zarazem jest ich druga płyta – „Archangel”.

Na pierwszy ogień idzie okładka. No i tu niestety mamy pierwsze bęcki, bo cover art „Archangel” w ogóle mi nie leży. Nigdy nie przepadałem za pracami Jacka Wiśniewskiego, a ten obrazek właśnie z jego stylem ma wiele wspólnego. Szczęśliwie po odpaleniu płytki jest już lepiej. Cerebrum częstuje nas thrash metalem z lekkimi śladami death’owych przyspieszeń. Ogólnie to ten thrash Rzeszowiaków jest raczej zagrany nowocześnie, żwawo, ale bez przesadnych wyścigów z cieniem – i właśnie w tej postaci najbardziej mi się podoba. Jeśli miałbym się pokusić o jakieś porównania to zaryzykowałbym skojarzenia z ostatnimi dokonaniami Exodus, Testament, ale gdzieś tam po głowie kołacze mi się nazwa Machine Head, z powodu motoryczności pewnych fragmentów. Ale nie można jednoznacznie określić, iż Cerebrum gra czysty thrash w stylu tego czy tamtego zespołu. „Archanioł” zawiera sporo ciekawych zagrań i niezłych riffów, ale muszę przyznać, że już te wolniejsze momenty w wykonaniu Cerebrum niekoniecznie mi podchodzą. Ja rozumiem, że dzięki temu jest różnorodnie, ale z drugiej strony baniak buja mi się bardziej przy tej szybszej jeździe. Skoro mowa o różnorodności, to należy wspomnieć o dobrych solówkach, zagranych z głową i finezją. Nie wiem natomiast jak inni słuchacze zareagują na wokal Gumy, który raczej daleki jest ot typowo thrashowych zaśpiewów, bliżej raczej mu do krzyku a’la Rob Bandit z Magnus. I dlatego mnie akurat się podobają. Z pełną odpowiedzialnością mówię, iż w przypadku „Archangel” jest na czym ucho zawiesić, ale dlaczego macie wierzyć recenzentowi? Zadajcie sobie trochę trudu i sprawdźcie sami, hehe.

Fajnie, że Cerebrum wydało następny krążek, bo zawsze można posłuchać czegoś innego, niż kolejnej kapeli wciskającej się na siłę w retro-metalowe fatałaszki. A że „Archangel” to porządny krążek, to tym lepiej.


Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Slashed Bitch

2. Shut Your Fucking Face

3. Altar of Debauchery

4. Rusty Blood

5. In the Mouth of Madness

6. The Fallen Will Rise In a Sea of Blood

7. TheChosen One
Autor

11089 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *