Ostatnio narzekałem na jedną ekipę z Płocka, to chyba jako zadośćuczynienie wylądowała u mnie płytka zasłużonej hordy z tegoż miasta, czyli Centurion. Co cieszy mnie, gdyż zawsze poważałem ich death metal.

Panowie mają to w zwyczaju, że kilka lat siedzą cicho i nagle wypuszczają materiał, co to zrywa czapki. Nie inaczej jest w przypadku wydanego po pięcioletniej ciszy „Extinction” – Bigos z chłopakami zamieścił tutaj co prawda tylko pięć wałków, ale ich intensywność jest wystarczająca za cały album. Troch jakby się im pozmieniała muzyka, bo na wcześniejszym „Serve No One” było sporo naleciałości death metalu z Florydy, podczas gdy na „Extinction” całość skręca trochę bardziej w stronę blackened death metalu i kapel w stylu Angelcorpse – jest gwałtowniej, siarczyściej, ale Centurion też nie zapomina o tym, że Morbid Angel dobrą kapelą jest i czasem słychać jeszcze te ich inspiracje. Centurion nigdy nie pierdolił się w tańcu, a teraz jest to już bardzo wyraźne – taki „Black Blasphemy” dekapituje łby jak brodaty kutas z ISIS. A porównanie nie jest przypadkowe, bo cała Epka poświęcona jest tej zarazie, więc proszę docenić to zgrabne nawiązanie.

No i proszę mi uwierzyć na słowo, że warto się zainteresować niniejszym materiałem. Kilkanaście minut porządnego metalowego napierdolu. I mam nadzieję, że podobnie jak w przypadku poprzedniczki – szybko trafi się label który wyda to oficjalnie.

Ocena: 8/10

Tracklist:

. Edge of Slaughter
2. H.A.P.Z
3. Mutilated by the Gods
4. Black Blasphemy
5. Basilica of Lies