Wydawca: Hell’s Headbangers Records

Jak już nie raz udowadniałem, nie jestem wielbicielem śmierć metalowych zawijasów i akrobacji. W tej materii przemawia do mnie raczej pomysł. Co jednak można nowego wymyślić, gdy prawdopodobnie każdy riff został już tyle razy powielony, że ciężko o jakakolwiek oryginalność? Najlepiej sięgnąć do korzeni.

Chyba z takiego właśnie założenia wychodzi australijski Cemetery Urn, który swoim najnowszym wydawnictwem postanowił sięgnąć do źródeł amerykańskiej szkoły death metalu. Na płycie zatytułowanej po prostu „Cemetery Urn” znajdziemy 40 minut muzyki, która raczej nie ma prawa nas niczym zaskoczyć. Trochę tu wałków à la Incantation, trochę syfu znanego z Autopsy i trochę kapitalnych riffów znanych z… A tu już wymyślcie coś sami, bo niemało jest kapel w U.S.A., które słyną z tego, że ich riffy są ostre jak brzytwa profesjonalnego golibrody. Jak to wszystko prezentuje się w wykonaniu Cemetery Urn? Znakomicie. Goście wzięli na warsztat klasykę i nieco ją odświeżyli. Dodali coś od siebie i powstał naprawdę bardzo dobry album. Ja nie siedzę w śmierć metalu za głęboko, ale ten album mnie ruszył i dłuższą chwilę nie dał się w odtwarzaczu zamienić na nic innego. Polecam każdemu maniakowi brutalnej śmierć metalowej machiny wojennej zza oceanu.

Jeśli do tej pory nazwa Cemetery Urn nie obiła wam się o uszy, to pora to zmienić i obić sobie błonę bębenkową ich muzyką. Warto.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. The Deepest of Graves  
2. A Requiem for Servants Aflame  
3. Weakened Mortals Bleed  
4. Petrified Existence  
5. The Sickening Sect  
6. Misshapen Affliction  
7. Doomed in Conterminous Decay  
8. Dredge the Pit of Burial  
9. Hemlock Transfusion  
10. A Hex upon Elitist Dynasties