Celestia „Frigidiis Apotheosia : Abstinencia Genesiis”

Wydawca: Apparitia Records

Tym razem zespół z Francji. Black metal francuski jest dosyć szanowanym gatunkiem, zobaczymy jak sprawa się ma z Celestia – zespołem egzystującym na tamtejszej scenie już od długiego czasu.

Z nazwą Francuzów już się zetknąłem, z muzyką jeszcze nie. Albo przynajmniej nie pamiętam. No i cóż Wam mogę powiedzieć? Black metal. Krążek o skomplikowanym tytule – ”Frigidiis Apotheosia : Abstinencia Genesis” rozpoczyna się zimnym, lekko melancholijnym „She’s Dead (Valse Funeste de Decomposition)”. Trochę zmian tempa, ale w gruncie rzeczy utrzymany na średnich obrotach, podobnie jak następny na krążku – „A Plaintive Cry Merely Echo”, w którym na przemian mamy średnie tempa z motorycznym riffem, oraz zwolnienia z melodyjną gitarą. Te bardziej spokojne akcenty metalowe przewijają się przez całą ”Frigidiis „Apotheosia : Abstinencia Genesis” i ogólnie rzecz biorąc, wszystkie kawałki są do siebie zbliżone pod względem konstrukcji – niby szybkie fragmenty, acz nie za bardzo, niby melodyjnie, lecz nie do końca (i oczywiście bez jakichś ciulowych i mdłych melodyjek a’la Najtłisz). Nie przeczę – drugi album Celestia ma taką dziwną, jesienno – nostalgiczną aurę, w sam raz jak na dzisiejszy wrześniowy wieczór, ale niestety, jakoś ta płyta nie zapada mi w pamięć. Może poza „A Regrettable Misinterpretation of Mournfulness”, który z uwagi na jeden riff kojarzy mi się z… „Orion” Metalliki. Ale raczej nic ponadto. Może to przez to, iż ten typ black metalu, jakim para się Celestia, nie jest moim ulubionym gatunkiem i by jakaś płyta mnie urzekła musi być naprawdę dobra. Nie chcę powiedzieć przez to, iż ”Frigidiis Apotheosia : Abstinencia Genesis” jest płytą złą. Słucham jej bez większego bólu, jednak na dłuższą metę jest ona za mało różnorodna i czegoś, co przykułoby moją uwagę na więcej niż kilka przesłuchań. Niewątpliwie, kilku osobom się spodoba, jak dla mnie jest na tylko przeciętna.

Szczerz mówiąc, oczekiwałem trochę więcej po Celestia. Na szczęście Noktu, głównodowodzący zespołem, wszelkie niedostatki wynagradza mi poprzez swą działalność wydawniczą. A jeśli chodzi o muzyczne dokonania – cóż, poczekam co zaserwuje nam następnym razem. Bo póki co jest średnio…

Ocena: 5,5/10

Tracklist:

1. She’s Dead (Valse Funeste de Decomposition)
2. A Plaintive Cry Merely Echo
3. Admirable Eros Abstraction
4. A Regrettable Misinterpretation of Mournfulness
5. Death of the Lizard Queen (Necro Phaanthasma)
6. Morbid Romance (Arcana VI Revisitae)
7. The Seed of Negation (Abnegativia Rejections)
8. Frigidiis Apotheosia (Dormant Rests of Raped Necrosia)
Autor

10742 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *