Wydawca: Putrid Cult

Recenzja tego materiału została przeze mnie zasygnalizowana w podsumowaniu roku 2016. Tym czasem kończy się luty 2017, a jej wciąż nie było. Co spowodowało mój opór w opisaniu ostatniego dziecka Casus Belli?

Fakt, że jest to potomek nieprzemyślany, przypadkowy, a do tego niezwykle brzydki. A to jeszcze nie wszystko. Nad tymi wymienionymi wadami tego koślawego potworka góruje jedna, dużo bardziej istotna. Nuda. Wieje nią z każdej nieprzemyślanej dziury, których w muzyce na „Hell-ios” jest od pieruna. Materiał zaczyna się niespełna czterominutowym black/death metalowym (tego drugiego więcej) niepozbawionym melodii utworem, sytuującym się w latach dziewięćdziesiątych. W sumie chwytliwy, aczkolwiek nie przypadł mi do gustu. W kolejnym utworze z kolei dostajemy szybki, agresywny motyw na początku, przechodzący następne w śmierć metalowe granie, gdzieś uderzające w melodic death metal kojarzący się ze Szwecją. Tak zupełnie z dupy. A to jeszcze nie koniec. Mamy więc tutaj neofolkową interpretację „Modlitwy do słońca” Wyspiańskiego (nawiasem we wkładce jest ona pomylona miejscami z „Krak V2”. Ten ostatni w duchu Perunwit. Mało? To na wszystko dostajemy cover Mike’a Oldfielda „Five Miles Out”. No kurwa same pyszności. Wszystko to podane w dość dziwnym brzmieniu. Na to wszystko jeszcze dodam, że I. Górewicz zdecydowanie lepiej sprawdza się w rekonstrukcji niż jako wokalista. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że na płycie są dwa obrazki: zapis koncertu i teledysk.

Tak to mniej więcej wygląda. Gdybym chciał jednym słowem określić ten krążek, to napisałbym „Nichujanie”.

Ocena: 3/10

Tracklist:

01.Gladius
02.The Chunk
03.Modlitwa do Słońca (1900-2012)
04.Five Miles Out
05.Krak V2
06.Krak V2 video
07.Live Show (Amber, Sequel of Generations, Pieśń Bojana) video