Wydawca: Doomentia Records

Dziś z rana zapodałem sobie na uszy split dwóch włoskich ekip parających się czarną wariancją na temat death i thrash metalu. Pizga okropnie śniegiem, autobus wali niedomytym emerytem, ale na słuchawkach czarny rock’n’roll i od razu raźniej.

Zacznijmy od okupantów strony „A” czarnego placka, czyli zespołu Morbo. Sami określają swoją muzykę, jako śmierć metal. Dla mnie to muzyka, która brzmi tak jak w czasach, gdy podgatunki metalu dopiero zaczynały być definiowane. Lubię takie granie, bo przypomina mi ono o początkach. O czasach, gdy po prostu napierdalało się muzykę, piło piwo i czciło rogatego. Bez zastanawiania się nad tym, czy kolor skarpetek pasuje do koloru apaszki. Morbo to cios prosto w ryj. Niemniej jednak rezydentów strony „B”, czyli Bunker 66 słuchałem chyba częściej. Czarny thrash do tupania nóżką i walenia wódki zapijanej piwem. Każda metalowa ochlejmorda zafascynowana starymi dokonaniami Sodom czy Exodus będzie zachwycona tym, co wyczynia Bunker 66 na swojej część. Mnie się też podoba. „Into the Morbid Bunker” to pozycja wyłącznie dla zatwardziałych maniaków z katanami przyszytymi do skóry. Jak dla mnie rzecz warta polecania i postawienia na półce. Podczas imprez ze znajomymi będzie to jasny punkt programu libacji, przynajmniej dopóki nie wytrzeźwiejecie i nie okaże się, że chałupa do remontu…

Ocena dla obu taka sama: 7,5/10

Tracklist:

Side A
1. Morbo – Per Legem Mortuorum
2. Morbo – Cross Tormentor
Side B
3. Bunker 66 – The Merciless March  
4. Bunker 66 – The Force