Bunker 66 „Infernö Interceptörs”

Wydawca: High Roller Records

Nareszcie doczekaliśmy się debiutu Włochów z Bunker 66. Co prawda ma brzydkie wąsy, spocone pachy i śmierdzi tanim piwem, ale debiut to debiut, hehe.

Infernö Interceptörs” – tak go zatytułowali, wepchnąwszy na niego osiem numerów. Myślę, że dla każdego będą jasne ich inspiracje, zwłaszcza, że te są bardzo szerokie i w zasadzie wiele nazw się może tu pojawić. Na pewno zjawi się tu Hellhammer, bo jeśli ktoś nie słyszy tego w „Storm Of The Usurper” ten głuchy i powinien zająć się czymś innym. Ot, umarciem na przykład, bo jest z niego pozer i tyle, hehe. Poza tym mamy tutaaj mnóstwo punkowych inklinacji, raz mniej raz bardziej słyszalnych („Chubby Love”), no i sporo blackened thrashu. Ale tak cały czas wydaje mi się, że najbardziej odczuwalny na tym krążku jest duch wspomnianych Szwajcarów. A jak tak, to mnie to nie może się nie podobać. Posłuchajcie tego basu na samym końcu „Witch Flights & Sexy Nights”. Długo nie posłuchacie, bo zaraz po nim wchodzi świetny instrumentalny thrash metalowy łomot, który kończy ten album, niestety.

Cóż, Bunker 66 nie nagrał najdłuższego materiału, co nie zmienia faktu, że jest on bardzo intensywny, żywiołowy i naprawdę może się spodobać maniakom Hellhammer, Venom i innych kultów. Porządny krążek.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Overnight Sacrifice
2. Night Of The Scream Queen
3. Institor
4. Storm Of The Usurper
5. Chubby Love
6. Still They Lurk (In the Shadows of War)
7. Witch Flights & Sexy Nights
8. The Escape
Autor

11165 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *