Brudywr „December Moon”

 

Wydawca: NitroAtmosfericum Records 

Płyta przyszła do mnie od naszych wschodnich kolegów. Okładka jakich wiele, tak więc mniej więcej zawartość można było określić jeszcze przed pierwszym przesłuchaniem. W pewnym aspektach się nawet sprawdziło, a więc z powodzeniem mogę konkurować z wróżbitą Maciejem.

 

Płyta jest nieco za długa. To co początkowo cieszy w pewnym momencie zaczyna nudzić. Generalnie muzykant odpowiedzialny za Brudywr jest chyba tego nie do końca świadomy, bo po bardzo dobrym początku płyta staje się tylko  bardziej średnia, co nie zmienia faktu, że  zdarzają się pojedyncze strzały (zazwyczaj kawałki utworów), które mogą się podobać i niejako podnieść ocenę. Pierwsze utwory są wyraźne bardziej żywe, oscylują wokół szeroko pojętego black metalu z niewielką ilością klawiszowych dodatków. Opierają się raczej na prostych patentach i dźwiękowych motywach, które nieco bardziej zorientowany w temacie tej muzyki zapewne wyłapie. Generalnie rzecz biorąc pierwsza część płyty jest też dość melodyjna (na swój sposób). Pierwsze utwory dają pewien azymut do tego, co czeka nas dalej. Ot, chociażby wspomniany wcześniej „szeroko pojęty black”. Początkowo jakoś tego się trzymamy, ale potem muzyka  staje się  zbiorem dźwięków, które można by przypisać do różnych gatunków, bo Brudywr nie trzyma się już sztywno jakiś ram muzycznych. Problem polega na tym, że w pewnym momencie maszyna zaczyna nieco zwalniać i jakby się zacinać. Muzyka staje się zbyt monotonna i razi prostotą. Jednak ratują wspominane powyżej strzały. Tylko, że nagle z ciekawego żonglowania gatunkami robi się nieco ziewnie. I to nawet nie z używanych tu i ówdzie samplowo – klawiszowych wygibasów. Ciekawe jednak w tym krążku jest co innego. Całość nagrywana była w domowym studiu – co wyraźnie słychać. Tylko, że gdyby zadbać tutaj o profesjonalne brzmienie, to cały urok tego materiału by szlag trafił. Bo ta płyta po dłuższych randkach naprawdę może się zacząć podobać. Oczywiście jak wiadomo – tylko i wyłącznie maniakom.

 

Mimo pewnych niedociągnięć oceniam ten krążek in plus. Pewnie dlatego, że nie mam nastroju na szukanie black metalowego Świętego Graala.

Ocena: 6.5/10
Tracklist: 

01. Dark Clouds are Heralds of a Storm
02. December Moon
03. Neutrality
04. Coven
05. Devastated Minds
06. I Hate It
07. Lost to Wander to the Void
08. Forgotten Deity
09. On a Top
10. Sad Raven
11. Waiting
12. Buried by Snow

Autor

3792 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *