Brilliant Coldness „Poisoned Reality”

Wydawca: Apollon Records

Normalnie, zdziwiłem się po zapuszczeniu krążka Brilliant Coldness. Bo spodziewałem się szczerze mówiąc całkowicie czegoś innego. Z tym, że moje zdziwienie wypadło naprawdę na plus.

No bo powiedzcie sami. Jeśli zespół nazywa się Brilliant Coldness, a okładkę zdobi coś takiego jak widzicie obok (swoją drogą, nieudane to to), to nie wiem, jak Wam, ale mnie skojarzyło się to z jakimś gothic/doom’em czy czymś podobnym. Tymczasem grupa z Ukrainy przypieprzyła masywnym death metalem. I to nie byle jakim, bo naprawdę niezłym. „Poisoned Reality” to dziewięć kawałków deciora, lekko zalatującego starą szkołą, ale bez przesady znowuż. Jako, że nie ma recenzji bez przynajmniej jednej nazwy, do której można byłoby odnieść muzykę danej kapeli, to wyjawię Wam, że mi najbardziej się to kojarzy z Sinister – głównie z uwagi na niski, świetny wokal (ale i na tej niwie mamy lekkie zróżnicowanie), duszną atmosferę, ale i z Cannibal Corpse – szybkie riffy, zmiany tempa i zajebisty bas! Ale tak naprawdę to trudno wskazać jakieś konkretne inspiracje, a te wymienione przeze mnie to jedynie wskazówki, nie jedyne zresztą. Bo można by powiedzieć, iż Brilliant Coldness czerpie z całej death metalowej sceny, co nie jest równoznaczne z plagiatowaniem. Faktem jednak jest, że na „Poisoned Reality” dzieje się wiele i by być szczerym, nawet nie wiadomo kiedy przemija te pięćdziesiąt minut. Upływający czas czuć co najwyżej w nogach od wytupywania rytmu. Tak więc, jest okej. A nawet lepiej.

Ukraińcy pokazali na tym albumie klasę i dobrze, że Apollon Records go wznowiła. W końcu niech ludzie wiedzą, że na Wschodzie też umieją napierdalać death metal. Mimo że otoczka lekko myląca, hehe.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Kingdom of The Dead
2. Post-Mortem Reality
3. Lords of The World
4. Return To Unbeingness
5. In Power of Horror
6. Cobweb of Self-Destruction
7. Program Annihilated
8. Paradox of Madness
9. Cannibal Rules

Autor

10574 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *