Bölzer „Lese Majesty”

Wydawca: Lightning & Sons Productions

Nieskromnie powiem, że na klasie Bölzer poznałem się zaraz po wydaniu „Aura”. Już wtedy duet Szwajcarów chwycił mnie zarówno za serce jak i za jaja. I co wydawnictwo, w moim odczuciu, w ich przypadku jest coraz lepiej.

Tendencję zwyżkową potwierdza nadchodzący „Lese Majesty”. Niestety nie jest to pełnowymiarowy krążek, ale z drugiej strony może to i lepiej. Bo dzięki temu na niniejszym minialbumie nie ma – w mojej opinii – ani jednego momentu, który określiłbym jako słaby, średni, czy po prostu niepotrzebny. Półgodzinny materiał otwiera singlowy „A Shepherd in Wolven Skin”.Już po pierwszym odsłuchu kupił mnie motywem z gwizdaniem, ale z drugiej strony jest to tylko wisienka na torcie. Ten numer pokazuje po prostu klasę Bölzer w pełnej krasie – balansowanie nastrojem, łączenie agresji, majestatyzmu i tego nieuchwytnego pierwiastka, który powoduje że w moich oczach (bo uszach brzmi kiepsko) ta kapela wyrasta na zespół nieprzeciętny. I obecnie jeden z oryginalniejszych na scenie. Kolejny utwór zaczyna się podniosłą deklamacją (tutaj będącą jakby oddzielnym numerem) po której następuje już gitarowy rajd, który kojarzyć może się tylko z gromami z okładki. W opór robią mi też te czyste wokale w refrenach, które stały się już poniekąd znakiem rozpoznawczym Bölzer. Po nim dostajemy chwilę wyciszenia, bo zanim rozpocznie się „Ave Fluvius! Danu Be Praised” to mija półtorej minuty jakiegoś bardzo cichego plumkania. To najdłuższy numer na EPce, do tego znajdziemy w nim chyba najbardziej zajadłe i jadowite wokale w dyskografii Bölzer. Osobiście – to moja ulubiona kompozycja na tej EPce, choć w zasadzie zmienia mi się to co odsłuch tegoż albumu. Fakt ten świadczyć może chyba tylko o doskonałości muzyki zawartej na „Lese Majesty”.

Ja jestem na kolanach słuchając tego materiału. Osobiście uważam, że niniejsza EPka może mocno zamieszać w tegorocznych zestawieniach płyty roku. Więc wy czekajcie na 15 listopada, gdy krążek trafi do sprzedaży, a ja tymczasem odpalam znów od początku i gwiżdżę razem z KzR…

Ocena: 10/10

 

Tracklist:

1. A Shepherd in Wolven Skin
2. Æstivation
3. Into the Temple of Spears
4. Ave Fluvius! Danu Be Praised
Autor

11246 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *