Blut aus Nord „Memoria Vetusta III: Saturnian Poetry”

Blut aus Nord  Memoria Vetusta III Saturnian PoetryWydawca: Debemur Morti Productions

Czekałem na nowy pełniak Blut aus Nord z mokrymi gaciami? Nie. Po prostu byłem ciekawy. Tym bardziej, że zespół lubię i cenię. Ostatnie wydawnictwo, czyli split z Francuskim P.H.O.B.O.S. też narobił smaków… dlatego ucieszony promówką niezwłocznie zabrałem się do słuchania.

Pierwszy odsłuch „Memoria Vetusta III: Saturnian Poetry” uskuteczniłem jadąc busem. Może byłem utyrany życiem, może byłem lekko na bańce, ale przy pierwszym zetknięciu z tą płytą zwyczajnie zasnąłem. Kolejne odsłuchy wywołały u mnie mieszane uczucia. Nie mogłem jednoznacznie stwierdzić czy ta płyta mi się podoba czy nie. Z jednej strony jest to Blut aus Nord. Psychodeliczne, niepokojące granie zbudowane na black metalowym szkielecie. A z drugiej strony trochę wieje nudą. Żeby to tak łopatologicznie przedstawić. Ten materiał kojarzy mi się z klimatami lasu. Zimno, ciemno, zwierz dziki biega. Zwiędłe liście szeleszczą pod nogami. Na łeb pada delikatna mżawka. Takie skojarzenia wywołuje ten materiał. Mi, natomiast bardziej podoba się ta „kosmiczna” wersja Blut aus Nord z przestrzennymi aranżacjami, transowym klimatem, bardziej mroczną i niepokojącą konstrukcją utworów. Osłuchałem się trylogii „777” bardzo dużo wiec pewnie z tego wynika mój sentyment. Wiadomo: „Polacy lubiom te piosenki, które już znajom” hehe. Dlatego mam wielkie dylematy związane z tym materiałem. Mimo, że na początku się nie polubiliśmy to z czasem zacząłem się przekonywać. Płyta ta zyskuje w moich oczach (raczej uszach) z każdym kolejnym odtworzeniem. Choć brakuje mi na niej, tak zwanych, momentów. Brak mi epickich monolitów takich jak „Epitome VI” czy „XVIII”, ale za to jest prawie godzina równego i przyjemnego dla ucha grania. Na koniec jeszcze muszę zwrócić uwagę na jeden plus i jeden minus. Plus to szata graficzna. Bardzo ładny obrazek zdobi tą płytę. Ale szata graficzna albumów Blut aus Nord zawsze była w pytkę hehe. Minus to wokale. Coś mi tu tym razem nie leży… Strasznie monotonne się wydają. Są momenty, kiedy odczuwam lekkie rozdrażnienie słuchając tych zawodzeń.

Materiał jednak zdecydowanie na plus. Warto się w niego wgryźć i warto dać mu szansę. Jeśli nie wejdzie za pierwszym czy drugim razem, posłuchajcie trzeci. Gwarancji uniesień, zachwytów i podniet nie daję, ale uważam, że materiał jest dobry.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Prelude  
2. Paien  
3. Tellus Mater  
4. Forhist  
5. Henosis
6. Metaphor of the Moon
7. Clarissima Mundi Lumina

 

 

Autor

674 tekstów dla Chaos Vault

1 komentarz

  • Dobry shit! I widzę że podczas słuchania tej płyty wszyscy mają te same dylematy…które z czasem ustępują.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *