Blut aus Nord / Ævangelist „Codex Obscura Nomina”

Blut aus Nord Ævangelist Codex Obscura NominaWydawca: Debemur Morti Productions

No i gdy dwie takie dobre kapele się spotkają na jednym krążku to nie można przejść koło tego wydawnictwa obojętnie. Blut Aus Nord w mojej opinii jest bardzo popularne, Ævangelist może już trochę mniej, choć moim zdaniem to olbrzymie zaniechanie nie znać ich twórczości. Ale przejdźmy do „Codex Obscura Nomina”.

Całość trwa czterdzieści minut, podzielona jest po równo mniej więcej, przy czym Francuzi zamieścili tutaj cztery utwory, Amerykanie zaś jeden, ale bardzo długi. Blut Aus Nord już od dawna przyzwyczaiło nas, że black metal to tylko jedna ze składowych ich muzyki, a do tego pozostałe elementy, jak ambient czy electro są równoważne. I jakby tu opisać ich wkład w ten split… zwłaszcza, że wcale nie jest tak łatwo uchwycić istotę muzyki Blut Aus Nord, podobnie zresztą jak w przypadku Ævangelist. Ta muzyka ma w sobie coś klaustrofobicznego, mniej tu Szatana a więcej jak na moje ucho pensjonariuszy zakładów bez klamek. Ale słucha się tego dobrze, zwłaszcza lubię po kilku głębszych w nocy na słuchawkach… Wkręca się wtedy powoli ale skutecznie jak jakiś bardzo zły bad trip. Dużo dobrego (czyli złego) robi tu elektronika wszystkie te zapętlone motywy – zresztą ostatnimi czasy siła przekazu Blut Aus Nord tkwi właśnie w tym. W trip hopach, industrialach i innych loopach. Jak widać, można zawrzeć tu nie mniejszy pierwiastek szaleństwa niż w klasycznych black metalowych dźwiękach. Do tego brzmi to bardzo szorstko, przez co pieści moje receptory słuchu. A potem dostajemy Ævangelist – zespół do którego mam słabość już od ich pierwszej EPki. Natomiast ich „Threshold of the Miraculous” trochę rozczarowuje. Przepraszam, a gdzie się podziała dźwiękowa apokalipsa znana choćby z „Omen ex Simulacra”? No gdzieś zaginęła, w efekcie czego propozycja propozycja Amerykanów jest trochę zbliżona do Blut Aus Nord – sporo szumów, elektroniki, ale w tym przypadku to jednak gitary są górą… Przede wszystkim – ten numer jest wolniejszy, zdecydowanie wolniejszy. Do tego zaimplementowano tu elektroniczne wstawki podobne do tych, które słyszeliśmy u poprzedniej kapeli (mniej więcej w połowie numeru Ævangelist). Nie jest to może i tragedia, ale jednak wiedząc, że split będzie dzielony między Blut Aus Nord i Ævangelist właśnie liczyłem na coś wyraźnego ze strony tej drugiej kapeli, jako kontrapunkt do onirycznych (zawsze lubiłem to określenie w odniesieniu do Francuzów) dźwięków Blut Aus Nord. A tutaj jakby Ævangelist chciał się zasymilować z sąsiadem ze splitu, jednak dla mnie to trochę na siłę. Koniec końców ich część płytki nie jest zła, ale trochę zawodzi jeśli ktoś nastawia się na konkret.

Warto jednak kupić ten krążek, choćby dla samej części Blut Aus Nord, którą oceniam wysoko, bo na 9. Ævangelist trochę słabiej, więc można powiedzieć takie trochę naciągane 7/10, a wyciągając średnią wychodzi nam…

Ocena: 8/10

1. Blut aus Nord – Evanescent Hallucinations
2. Blut aus Nord – Resonnance(s)
3. Blut aus Nord – The Parallel Echöes
4. Blut aus Nord – Infra-Voices Ensemble
5. Ævangelist – Threshold of the Miraculous
Autor

9989 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *