Wydawca: Debemur Morti Productions
Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak trudno ubrać w słowa opis muzyki pewnych zespołów. Do tej grupy zdecydowanie należą Francuzi z Blut Aus Nord.
To już kolejny ich krążek i po raz wtóry zawarto na nim nietuzinkowe dźwięki. Zasadniczo jest to black metal, ale nieodzowny wydają się tutaj takie przymiotniki jak „klaustrofobiczny”, „paranoiczny”. Głónie z powodu tych chorych, powracających niczym psychoza natręctw fragmentów jak na przykład „Epitome 02” (właśnie – ta płyta nie ma normalnych tytułów, tylko „Epitome 01”, „Epitome 02”… i tak do sześciu). W większości są to miarowe utwory, gdzie ambientowe klawisze są podkładem do chorych melodii gitar. Dużą uwagę należy też w mojej opinii przyłożyć do pracy perkusisty, bo gość również serwuje nam niebanalne rzeczy. Przesadą byłoby jednak stwierdzić, iż na „777 – Sect(s)” mamy do czynienia cały czas z taką wyalienowaną, niespieszną muzyką – kilkakrotnie Blut Aus Nord dokłada do pieca i wchodzi na naprawdę duże szybkości, ale szczerze mówiąc – na moje ucho rozbija to klimat tej płyty, tak mozolnie tworzony hipnotycznymi pasażami. Pomimo tego, że poszczególne kawałki nie należą do nakrótszych, czas przy nich leci jak z bicza strzelił. Jakbyście zażyli dawkę valium i odpłynęli na wiele godzin, choć dla Was byłaby to jedynie chwila. I tak samo jest gdy obcuje się z „777 – Sect(s)”.
Kończę już, bo mój zasób słownictwa jest zbyt ubogi, by opisać ten album dokładniej. Mamy do czynienia z naprawdę wysokiej klasy black metalem w ciut inteligentniejszej formie, co mi pasuje.
Ocena: 8,5/10
| 1. | Epitome I | ||
| 2. | Epitome II | ||
| 3. | Epitome III | ||
| 4. | Epitome IV | ||
| 5. | Epitome V | ||
| 6. | Epitome VI |














Może się mylę ale tam chyba nie ma żywych bębnów tylko jakiś pan Yamaha ”gra” ? Zresztą nie ważne, materiał mrozi umysł!
Tak napisałem? Ano faktycznie. Cóż, człowiek nie Encyclopaedia Metallum, nie pamięta wszystkiego. Ale czy to gra Yamaha, czy inny (bardziej żywy) członek, robi dobrą robotę.
Zgadza się, trzeba mieć niezłego tripa żeby tak pana Yamahę ustawić aby grał te połamane schizy