Bloodthirst/Excidium „Infernal Thrashing Kömmandments”

Wydawca: Grüft Produktion

Lubię takie alianse. Bardzo undergroundowe, zarejestrowane szczerze, za swoje i dla siebie. No i może dla tych kilkuset maniaków, którzy zdecydują się nie przepić kasy na Woodstock’u, lecz wesprzeć podziemie. A Ci, którzy tak uczynią, zapewnią sobie niechybnie miejsce po diabelskiej lewicy.

Aliansem, o którym Wam tu truje jest „Infernal Thrashing Kömmandments”, na którym to swoje hymny zamieścili poznańscy przedstawiciele Rogatego na Wielkopolskę – Bloodthirst oraz filia piekieł z Excidium z siedzibą w Rzeszowie. Zajmijmy się wpierw pierwszymi winnymi. Rambo z ekipą zarejestrowali dwa nowe kawałki oraz dwa covery, całość otwiera intro. Cóż, chyba mało który maniak krajowego thrash metalu nie słyszał tej nazwy. Germańska szkoła jazdy a stylu Kreator czy Destruction, okraszona w kilku momentach całkiem melodyjnymi solówkami („Of Brutality In Our Veins”). Po wysłuchaniu tych dwóch kawałków dochodzę wręcz do wniosku, iż Bloodthirst… rozwijało się? Tak, kapela gra tak, jakby nagle nieśmiało zauważyła, iż istnieje na świecie coś więcej niż „Pleasure To Kill” i „Eternal Devastation”, bo chwilami brzmi to jakby inaczej, bardziej świeżo (nowocześnie to złe słowo, wszak cały czas jest to stary thrash). Do tego mamy dwie przeróbki – brawurowo wykonane „1000 Days in Sodom” Venom i niezgorsze, „Immortal Rites”.

Część splitu, którą uzurpowało sobie w posiadanie Excidium również rozpoczyna się od intro, w którym nabuzowany osobnik krzyczy, iż oni są przyszłością. Kłamczuchy z tych Rzeszowiaków, bo na z lubością grzebią się oni w przeszłości (do IPNu ich zatrudnić, niech rozpracowują podziemie, hehe). Muzycznej przeszłości oczywiście. Część Excidium jest brutalniejsza od poprzedniej kapeli, zagrana z jeszcze większą dzikością i… chyba bardziej mi się podoba. I abstrahuję w tym miejscu od znajomości z tymi panami, normalnie mocniej banią macham przy ich utworach. Excidium robi miks tego co najlepsze w europejskim thrash metalu (agresja i rytm) jak i jego odpowiedniku zza oceanu (finezja solówek, na szczęście bez przesady, bo ładne solosy nie pasują mi do takiej muzyki). Niektórzy mogą powiedzieć, iż jest to dość prymitywne, ale to nie jest Hunter z ładnymi melodiami, to jest thrash metal z krwi i kości, tu się napierdala. Dodatkowo dostajemy jeszcze cover Razor, tym milej, że młodzieńcy zdecydowali się na przypomnienie tej nieco przykurzonej kapeli.

Reasumując – świetny split, musowy dla maniaków podziemia, dla których thrash metal jest, jeśli nie treścią życia, to chociaż czynnikiem również ważnym co piwo i kobiety, hehe. Im więcej takich wydawnictw, tym lepiej.

Ocena: 5 (Bloodthirst) i 5,25 (Excidium)/6

Tracklist:

Bloodthirst
1. Intro

2. Assassination is Absolute

3. of Bestiality in Our Veins

4. 1000 Days in Sodom (Venom cover)
5. Immortal Rites (Morbid Angel cover)
Excidium
6. Intro
7. Blackened Thrash Assassins
8. Chaostorm
9. First to Fight
10. Vengeance Out of Hell
11. Dead Cities
12. Evil Invaders (Razor cover)
Autor

9891 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *