Bloodsworn „All Hyllest Til Satan”

Wydawca: Agonia Records

To jest dopiero podziemie. Na Metal Archives nie ma o tej kapeli nic, a jak sam chciałem zaktualizować, to z niewiadomych mi przyczyn, nie udawało mi się. Pozostaje mi więc tylko recenzja, aby ślad po nich pozostał i byście wiedzieli kto zacz.

Bloodsworn to Norwegowie, którzy właśnie zaistnieli debiutanckim „All Hyllest Till Satan”. Krążek opatrzony jest znakiem jakośći True Norwegian Black Metal, czyli wiadomo już, że z tym kwartetem przelewek nie będzie. Włączcie płytę, a sami się przekonacie. Pamiętacie taką kapelę, jak Zyklon B? Któżby nie pamiętał i nie płakał po nich do poduszki? No to powiem Wam, że Bloodsworn przypomina mi tę grupę tak od strony muzycznej, jak i od strony produkcji. Bloodsworn cechuje się bardzo ekstremalną formą muzycznego przekazu, bez zbędnego pierdolenia, bez żadnych pseudo-mrocznych introsów, uderza słuchacza ściana ostrych i gęstych riffów, asekurowanych ostrzałem artyleryjskim automatu perkusyjnego, zaś zmoderowany wokal wykrzykuje teksty dalekie od peanów na cześć nauk kościelnych. Do tego dodać trzeba jeszcze solówki, które choć nieliczne, to jednak zrobiły z mojej trąbki Eustachiusza przysłowiową „jesień średniowiecza”. Tak, „All Hyllest Till Satan” jest brutalna, nienawistna i zapewne intencją zespołu jest doprowadzenie słuchaczy do stanu nieszczęśników z okładki. Ja ze swojej strony dodam jeszcze tylko, ze materiał ten nagrany został w 1999 roku, lecz dopiero teraz doczekał się swojej oficjalnej premiery. Zapewne ku satysfakcji Bloodsworn, jak i niżej podpisanego.

„All Hyllest Till Satan” to niecałe pół godziny sonicznej masakry i destrukcji w imię Szatana. Black metal, będący gwoździem do trumny ludzkości. Black metal taki, jakim winien być. Rozglądnijcie się za tą płytą.

Ocena: 5/6

Tracklist:

1. Frykt Djevelen
2. All Hyllest Till Satan
3. Stormens Roest
4. Helvetesferd
5. Satan Lord
6. Destruction In The Name Of Satan
7. The Dawn Of A New Millennium
Autor

11325 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *