Bloodlust „Hideous… / Holocaust”

 

Wydawca: Thrashing Madness Productions

A to akurat bardzo fajne wznowienie. Co prawda moja znajomość podziemia w czasach gdy egzystował Bloodlust była bardzo nikła i tak naprawdę poznałem ich już pod nazwą Dissenter, ale tym bardziej cieszę się na to, że „Hideous…” i „Holocaust” znalazły się na jednym albumie.

Od razu powiem, co mnie wkurwia. Nie wiem dlaczego większość tego typu kompilacji jest w odwrotnej kolejności. Czyli od najnowszego wydawnictwa do najstarszego. Dla mnie raczej logicznym jest, żeby takie płyty ustawiać odwrotnie, od najstarszych materiałów do najnowszych. Niestety tutaj jest jak zwykle. Więc przejdźmy najpierw do zawartości jedynej płyt nagranej jako Bloodlust, czyli „Hideous…” – a dostajemy tutaj siedem surowych death/thrash metalowych numerów. Agresywnych, szybkich (kapela raczej rzadko zwalniała), w których balans międzygatunkowy przechylał się raczej w stronę metalu śmierci. Materiał to był dosadny, bezpośredni, nie pierdolono się w tańcu. Poprzedzające go z kolei demo „Holocaust” trochę jakby na odwrót – tutaj thrash metal jakby bardziej w natarciu, inspiracje taką Sepulturą są dość mocno słyszalne, czasem zajeżdża mi to dość mocno Bulldozer czy Slayer – to tak na teraz, dwadzieścia sześć lat po wydaniu, ale może Bloodlust miał wówczas całkiem inne inspiracje. Produkcja jest odrobinę gorsza w porównaniu do debiutu, ale mi siedzi – brud, surowość, szczerość. Tak to widzę, a raczej słyszę. Ostatnia część tej płyty to numery koncertowe zarejestrowane na festiwalu w Jarocinie w 1994 roku – o dziwo ich brzmienie jest naprawdę niezłe. A w środku klasycznie, kupa zdjęć, wywiad, przedruki i tak dalej.

Bardzo się cieszę, że te dwa materiały zostały wznowione. Dla starych wyjadaczy, którzy już zdarli swoje taśmy – pozycja obowiązkowa.

Autor

10093 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *