Wydawca: Witches Sabbath Records

Dosłownie kilka dni temu Pathologist zrecenzowal krążek Runespell, australijskiego black metalowego one man bandu, a mnie dziś przypadło zrecenzowanie innej kapeli osobnika o ksywie Nightwolf. Mowa o Blood Stronghold.

A drugim osobnikiem, który udziela się na najnowszym opusie tego zespołu jest Wened. Więc już można się domyślać, że na „The Triumph of Wolfish Destiny” nie dostaniemy najnowszych krzyków mody w black metalu, a raczej szczerą i odwołującą się do tradycji muzykę. Konkretnie – black metal odwołujący się do pogańskiego nurtu z całym tegoż splendorem. Przez niemal trzy kwadranse dostajemy więc niezłe melodie, chwilami całość wypada dość melancholijnie, ale szczerze mówiąc – w niewielu momentach. Nie ma tu przesadnej agresji i właśnie podoba mi się zachowanie balansu między melodią, melancholią, wzniosłością i agresją. Przyznam, że nawet akustyczne momenty nie sprawiają, że gęba wykrzywia mi się w grymasie zdegustowania – współgrają z całością „The Triumph of Wolfish Destiny”. Naprawdę nieźle to wypada, szczególnie że wcześniej Blood Stronghold było mi obce. Twórcy mają jednak pomysł na ten zespół i ja temu przyklaskuję. Może tylko trochę brzmienie jest zbyt zbasowane, przytłumione jak na mój gust, ale idzie przeżyć.

No to mój pierwszy raz z Blood Stronghold uważam za udany. Maniacy podziemnego black metalu spokojnie mogą pisać do Witches Sabbath Records po swoją kopię.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Ancient Forest Gates (Wandering I)  
2. Born of Steel Obscurity  
3. Envenom the Viscera of Revenge  
4. Blood Moon Empire  
5. Untrodden Fullmoon Paths (Wandering II)  
6. The Triumph of Wolfish Destiny  
7. The Honoured Liege  
8. The Riese of the Wolven Sun  
9. Winter Ruins and Memory (Wandering III)