Blodtru „The Death of the Spirit”

Wydawca: Det Germanske Folket

No, jak ktoś w nazwie kapeli zaznacza, że jest prawdziwy, to niechybnie nie będzie lekko. No i w sumie się nie myliłem. Bo nie jest lekko. No i znowu się nie myliłem. A wszystko za sprawą jednego kolesia, który tworzy Blodtru.

Blodtru (sorry, nie mam na komputerze run) z którą spotykam się po raz pierwszy. Ale nie mam wstydu, bo Duńczyk ów nic wcześniej nie wydał, ani pół demówki nawet. „The Death Of The Spirit” to całkowity debiut Trúa, który odpowiada za wszelkie instrumenta. Po okładce już się spodziewałem, że będę miał do czynienia raczej z prostym black metalem, zwanym gdzieniegdzie jako „raw”. No i znów się nie myliłem. Numer pierwszy to swojego rodzaju intro, ale można je traktować jako normalny utwór – jeden motyw z użytymi jakimiś kołatkami czy grzechotkami i szeptaną melodeklamacją. Ale ma on w sobie coś niepokojącego i wciągającego zarazem, ponadto trwa dość długo, co jeszcze tą transowość potęguje. Ale cały album jest dość długi – coś ponad 50 minut, co przy pięciu utworach daje niezłą średnią. Możemy więc mieć wyobrażenie o charakterze kawałków tego duńskiego horda (no bo jeden on jest, nie?). Kolejne trzy utwory opierają się na podobnych motywach – kilku riffach, powtarzanych w kółko. Nic odkrywczego? Możliwe, ale naprawdę urzekła mnie ta płyta. Kurwa, tkwi w tym siła. Zimna produkcja pogłębia to uczucie i dla mnie tak właśnie powinien brzmieć black metal. Osobiście muzyka Blodtru kojarzy mi się z dokonaniami Burzum, Khold i im podobnych, głównie z powodu budowania kompozycji, rytmiki, ale i chłodu bijącego z nagrań. Przede wszystkim jednak „The Death Of The Spirit” nie nudzi, pomimo drastycznie niskiego skomplikowania tego materiału. Dotyczy to nawet outra – piętnastu minut powtarzanej (a jakże) melodii. I może właśnie dlatego tak trudno mi wyłączyć tę płytę. Kurwa, właściwie, to obok Enclave jeden z lepszych debiutów blakowych, jaki ostatnio wpadł w mój odtwarzacz…

Cieszę się, że mam przysłowiowego nosa – początkowo miałem odstąpić tę płytę Panu Naczelnemu, ale jakiś głos wewnętrzny (na sto procent tasiemiec) poradził mi, bym ją sobie zostawił. I znów miałem rację – dobry materiał.

Ocena: 8,75/10

Tracklist:

1. Christus Christus Leave My People Alone
2. The Wrath Of Tiwaz
3. Sol is Dead
4. Oh Germany Must We Wither
5. The Transcendence Of The Fimbulvinter


Autor

11177 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *